Produktywność Krok po Kroku. 10 elementów, które codziennie wpływają na Twoje efekty. Część II

Co dwa tygodnie w poniedziałek znajdziesz na naszym blogu nową wskazówkę z cyklu PRODUKTYWNOŚĆ KROK PO KROKU, która pomoże Ci działać szybciej, sprawniej i produktywniej.

Dzisiaj krok 13.: 10 elementów, które codziennie wpływają na Twoje efekty. Część 2 z 2. Aby przeczytać część I, kliknij tutaj.

Co ma nasz stan emocjonalny, słowa, których używamy, czy to, co jemy, do produktywności? Otóż ma i to bardzo dużo! Dzisiaj kolejne 6 elementów, które robisz każdego dnia, a które mają ogromny wpływ na to, jak działasz.


5. Radzenie sobie ze stresem

    Słyszałeś pewnie już, że stres zabija. Gdyby to było takie proste... On nie zabija, tylko czyni z Ciebie - oczywiście w przenośni - osobę o „znacznym stopniu niepełnosprawności”. Czy osoba niepełnosprawna nie może działać produktywnie? Pewnie tak, ale po co sobie utrudniać. Możesz mając jedną nogę niesprawną iść pod górę( i nie kpię sobie, mnie również ktoś mógłby nazwać nie do końca w pełni sprawną, więc trochę coś na ten temat wiem, chociaż to nie to samo co nie mieć jednej nogi lub mieć ją niesprawną), ale łatwiej będzie Ci tam wejść i najprawdopodobniej zrobisz to szybciej mając dwie sprawne nogi. Przy założeniu, że obie osoby mają tyle samo determinacji. Dlatego tak bardzo mnie to zawsze wkurza, gdy w pełni sprawna fizycznie osoba, coś marudzi, że czegoś nie może… 

    Wracając więc do stresu, zacznij go kontrolować. Nie podam Ci tutaj sprawdzonych technik relaksacyjnych, tego jak musisz poukładać sobie różne wątki w głowie, żeby mniej się stresować. Nie podam, bo są na ten temat publikacje, zajęłoby to dużo czasu  i osoby tym nie zainteresowane umarłyby z nudów, zanim dotrą do 10-go punktu, a poza tym – muszę to przyznać szczerze – nie jestem jeszcze ekspertem w tej dziedzinie. Jest już lepiej, ale nadal nie radzę sobie ze stresem tak jak bym tego chciała, więc nie będę się mądrzyć. Moje sprawdzone sposoby na stres to planowanie czasu wolnego i korzystanie z niego, odcięcie się od sieci i wyjście na łono natury, sport (każdego dnia), medytacja (na mój własny sposób) i… cukierki truflowe (tak, tego się wstydzę i pracuję, aby to wyeliminować ze swojego jadłospisu), gra na pianinie czy malowanie. Czyli generalnie większość tych sytuacji, które sprawiają, ze mój umysł, który normalnie pracuje i analizuje 24 godziny na dobę, zostanie na chwilę zajęty czymś innym, czymś co np. wymaga pełnej koncentracji, kontroli lub co uruchamia prawą półkulę mózgu czyli np. czynności związane z artystycznymi zdolnościami. Ty swoje metody musisz znaleźć sam.

    Stres ma negatywny wpływ na produktywność. Stresując się zwiększamy prawdopodobieństwo podjęcia złej decyzji, błędu. Stres spowalnia myślenie i często działanie, a czasami całkowicie je hamuje. Jeśli mamy natrętne myśli o tym, że mamy dużo do zrobienia i to wywołuje w nas stres, to często efektem tego jest to, że przestajemy robić cokolwiek, bo stres nas paraliżuje. 

    Negatywnie wpływa na kreatywność. Gdy się nie stresujemy jesteśmy bardziej otwarci na to co „podsuwa” nam świat. I o ile myśli możemy kontrolować stosunkowo łatwo, to wyuczone latami schematyczne reakcje na czynnik stresogenny, trudniej okiełznać. Nie nauczysz się tego w jeden dzień. To wymaga pracy nad sobą, poukładania myśli w głowie, i dużej uważności. Ale zacznij dzisiaj. Po pierwsze zastanów dzisiaj jakie czynniki i sytuacje wywołują w Tobie największy stres, zobacz jak się wtedy zachowujesz i zastanów się,jak zachowałaby się osoba opanowana: co by zrobiła, powiedziała, jak by siedziała/stała/mówiła itd. Może ktoś kogo teraz podziwiasz, szanujesz. Tak wizualizujemy. Możesz to sobie ćwiczyć, jak masz czas i ochotę. Ważne jest żeby to ze sobą zintegrować, na tyle na ile się da. I następnym razem, gdy będzie taka sytuacja, to Twoim najważniejszym zadaniem jest zauważyć ją, zanim zareagujesz w jakikolwiek sposób, i zanim coś zrobisz. Odczekaj 5  sekund i dopiero zareaguj, ale już z poziomu umysłu, a nie odruchu. Powtórzysz kilkadziesiąt razy, zaskoczy. 

    6. Odżywanie

      Tutaj pewnie zajrzy większość Pań. Ale muszę Cię zasmucić. Nie mam na myśli żadnej konkretnej diety (rozumianej przez sposób odżywania, a nie chwilową modę, żeby zrzucić 5 kg, a po 2 miesiącach przytyć 10 kg). Ode mnie tego nie usłyszysz, bo mam gdzieś diety odchudzające. Należę do tych kobiet,które są zadowolone ze swojego wyglądu, a moja figura to nie wynik cudownych genów, tylko pracy, samodyscypliny i zdrowego rozsądku, a po części również ciężkich doświadczeń zdrowotnych, których prawie nie przypłaciłam śmiercią, więc wiem, jak ważne jest to, co jemy, czy jemy i ile jemy. Gdy jesteś umierający, bo ciało odmawia Ci posłuszeństwa, to zaczynasz rozmieć, jak ono jest ważne. Nie zachorowałam dlatego, że źle się odżywiałam, ale chorując, jeszcze dogłębniej zrozumiałam, że ciało i zdrowie to najważniejsze rzeczy, jakie mam. Tak, dopiero później jest rodzina i osoby, które kocham. Bez ciała mnie nie ma i wtedy na nic innym moja miłość. A odżywianie jest niezwykle ważne dla naszej produktywności, tego jak działamy i czy działamy. Ma wpływ na naszą sprawność i samopoczucie, a one z kolei na produktywność. I część naukowców się ze mną zgodzi, a część nie, ale moje doświadczenia i innych pokazują, że ma to wpływ na nasz stan emocjonalny (jeśli masz np. depresję, zwróć uwagę na to, co jesz). 

      Jedzenie wpływa na to, czy jesteśmy zamuleni, czy mamy energię do działania, jak szybko myślimy, czy jesteśmy kreatywni. To, co jemy, wpływa na to, jak sprawny jest nasz organizm i jak wytrzymali jesteśmy. Modele żywienia są różne i każdy musi wybrać ten optymalny dla siebie. Po prostu próbuj. Zrób badania, żeby wiedzieć, w jakim stanie jest Twoje ciało, obserwuj, jak reagujesz na określone rodzaje pokarmów. Jedni są na diecie ketogenicznej i mówią, że czują się świetnie jak nigdy. 

      Ja od kilku lat jem właściwie jedynie warzywa, owoce i ryby, co pozwoliło mi zwiększyć wydajność mojego organizmu, ale wciąż szukam lepszej opcji. Inna osoba będzie jadła „normalne” rzeczy, ale będzie zwracała uwagę na zbilansowanie wszystkich składników odżywczych i też powie, że czuje się świetnie. Musisz wypróbować opcję dla siebie, a jeśli potrzebujesz pomocy, idź do specjalisty. 

      Ale mogę Ci powiedzieć, co sprawdziłam na sobie i co warto wyeliminować, aby zwiększyć produktywność swojego organizmu: słodycze (sklepowe — wszystkie mają interesujące składy), kawa (duża ilość zamiast pomagać, zamula i uzależnia), cukier – nie mam go w domu, nie słodzę herbaty, kawy, niczego. Mięso, a zwłaszcza to powszechnie dostępne. U mnie wywołuje objawy stanu zapalnego, które są widoczne kilka godzin po spożyciu. Wiem, wiele osób się nie zgodzi. Być może mięso doskonałej jakości nie ma takiego działania, ale jest ono dość trudno dostępne. Łatwiej było mi zrezygnować. Jem natomiast sporadycznie mięso ryb (przynajmniej na razie) niepochodzących z hodowli. Odrzuciłam wszystkie napoje gazowane. Nie piję coli i innych takich wynalazków od 2014 roku i nie zamierzam. Nie jem też już  całej „żywności” przetworzonej, czyli na przykład jakichś dziwnych smarowideł do pieczywa. Unikam samego pieczywa i wyrobów tego typu, nie jem ciast ze sklepu (żadnych, raz na rok wyjątek stanowi czasami jakiś pączek, ale poważnie: raz do roku).  Nie używam kostek rosołowych, żadnych sztucznych wymysłów typu sosy w torebkach itp. Żadnych chipsów, paluszków, soków z kartonu. Unikam, gdy tylko mogę, glutenu. 

      Generalnie staram się jeść to, co rosło albo żyło na wolności, to, co nie jest sztuczne i przetworzone i pić odpowiednią ilość wody. Woda jest bardzo ważna. Już niewielkie odwodnienie obniża naszą koncentrację. 

      No i alkohol. Nie lubię, i raczej nie piję. Wyjątek stanowi dobry szampan, raz od wielkiego dzwonu, jeśli mam ochotę. Jeden kieliszek. Tyle. 

      Nie jestem idealna i czasami wybieram produkt, którego wiem, że nie powinnam zjeść – tak jak te nieszczęsne cukierki truflowe. Jednak, gdy to robię, działam świadomie. Wiem, jakie są tego konsekwencje, dlatego pracuję nad tym, żeby to zmienić.

      To co jemy ma wpływ na to, jak działamy, jak funkcjonujemy, ale także na nasz sen, którego jakość również ma ogromy wpływ na naszą produktywność. Być może nie zobaczysz tego od razu po odstawieniu złych produktów (chyba że teraz odżywiasz się naprawdę kiepsko), ale zapewniam Cię, że gdy zaczniesz jeść zdrowo, a potem spróbujesz wrócić do złych nawyków, szybko dostrzeżesz, jaki wpływ mają one na Twoje zdrowie, samopoczucie i produktywność. co w Twoim organizmie zmieniło się na gorsze. 


      7. Środowisko 

        Otoczenie ma ogromny wpływ na to, jak działasz i co masz w głowie. Tak jak sprzątasz swoje biurko, tak rozglądaj się co jakiś czas, kim się otaczasz i jak wygląda Twoje środowisko (otoczenie, ubranie, to, co masz za oknem, jak wyglądasz, co czytasz, oglądasz, itd.). I jeśli zauważysz coś niepokojącego, sprzątaj. To brutalne, ale konieczne, żeby realizować swój plan na życie, osiągać swoje cele i działać sprawniej. To moja zasada. Nie utrzymuję relacji z ludźmi, którzy mnie osłabiają, nie wspierają, którzy przeszkadzają lub próbują ściągać mnie w dół, są nieambitni, a do tego niemili czy nieuprzejmi, aroganccy, oceniający, maskujący swoją głupotę udawaną pewnością siebie, okazujący pogardę wobec innych czy kierowanych złymi intencjami. Tacy ludzie wysysają z energię, a relacja z nimi nie wnosi niczego pozytywnego do życia.

        Nie chodzi o to, że każdy w Twoim otoczeniu powinien być superambitny czy wybitnie inteligentny, a jak nie jest to mówisz mu „do widzenia”. Ale jeśli nie jest, to niech chociaż będzie wspierający w jakikolwiek sposób. Nie musi być też bardzo wpierający w tym sensie, że będzie Cię cały czas dopingował czy motywował – nikt nie ma obowiązku tego robić, ale niech chociaż Cię nie dołuje, nie mówi, że coś jest nie dla Ciebie itd. Jak nie przeszkadza, to już bardzo pomaga. A jeśli to rodzina? Nie chodzi o to, że babcia czy dziadek Cię nie inspirują, albo czasami powiedzą coś bez zastanowienia. Chodzi o to, czy ludzie wokół dodają Ci energii, sprawiają, że czujesz się dobrze lub po prostu neutralnie, czy kontakt z nimi dużo Cię kosztuje emocjonalnie, czy zabijają Twoje marzenia, sprawiają, że czujesz się po prostu źle. Sam to bezbłędnie czujesz.

        Masz (najprawdopodobniej) jedno życie. Ono jest Twoje. Inni ludzie, nie mają prawa Ci go odbierać z powodu swoich frustracji, głupoty, lęków, zawiści i źle pojmowanej troski. I dlatego decyzja, co z tym zrobisz, też jest Twoja.
        I konsekwencje są Twoje. Jedno, co mogę poradzić w tej sytuacji, to spróbuj rozwiązać tego rodzaju problem za pomocą rozmowy. Wyjaśnij danej osobie czy osobom, w sposób asertywny, co czujesz, gdy oni robią to, co Cię irytuje, krzywdzi, osłabia i czego oczekujesz od Waszej relacji, jak chcesz, żeby wyglądała. Zobacz, co się stanie. Co powiedzą, jak zareagują. A później podejmiesz decyzję. 

        8. Czas wolny i wypoczynek oraz sen

          Bez tego nie pojedziesz za daleko. Możesz pracować dużo, intensywnie (byle mądrze), ale musisz też odpoczywać. Zwłaszcza wtedy potrzebujesz regeneracji. Twój organizm to maszyna. Żeby działała sprawnie, potrzebuje dobrego paliwa i dobrego serwisu. Planuj czas na wypoczynek. To konieczne dla zdrowia fizycznego i psychiki. Twój smartfon potrzebuje ładownia. Samochód dobrego paliwa, umycia, przeglądu, a raczej nie jeździsz nim non-stop przez miesiąc, prawda?. Zresztą, czas wolny i wypoczynek to też pewnego rodzaju inwestycja. Kiedy wypoczywamy, mamy później lepsze wyniki i wiele świetnych pomysłów. Gdy zmieniamy otoczenie, inspirujemy się. Wypoczęty organizm pozwala nam dłużej i mądrzej działać oraz klarowniej myśleć.

          Ta sama kategoria czynników to sen. Są tacy, którzy twierdzą, że wystarczą im 4 godziny snu, są tacy, którzy szukają sposobów na to, jak mniej spać, aby więcej działać. Ja sugeruję, żebyś znalazł czas na dobrej jakości sen, a wtedy będziesz potrzebował mniej czasu na pracę, bo będziesz działać sprawniej. Ale nie jestem ekspertką.

          W moim przypadku sen przed północą, co najmniej 7 godzin, we wcześniej wywietrzonym pomieszczeniu, albo przy otwartym oknie okazał się być najlepszą opcją. Jego skuteczność została przeze mnie zaobserwowana m.in. podczas wielu moich pobytów w szpitalach, gdzie rytm dnia zostaje Ci narzucony odgórnie i często jest inny niż ten, który prowadzisz na co dzień. To potrafi naprawdę dużo zmienić. Ale Ty sprawdzaj u siebie optymalne godziny i ilość potrzebnego snu. Możesz też wypróbować jedną z licznie dostępnych opasek, które monitorują sen i budzą Cię w optymalnej fazie. Nie wiem, czy to działa, nie korzystałam. Mój mąż tak i twierdzi, że faktycznie budzi się wyspany.

          9. Wdzięczność i śmiech

            Produktywność związana jest w dużej mierze z emocjami, naszą postawą wobec życia i relacjami z innymi ludźmi. Gdy czujemy się szczęśliwi, wtedy częściej i łatwiej podejmujemy się nowych wyzwań, działamy sprawniej, z większą ochotą. Dlatego tak ważna jest wdzięczność i nawyk jej wyrażania oraz doceniania tego, co nas spotyka. To mogą być drobne sprawy. Z pozoru nic wielkiego, jak np. ciepła woda w kranie. Ale dopiero, gdy stajemy przed widmem sytuacji, że moglibyśmy tego nie mieć, doceniamy to jeszcze bardziej. Zatrzymuj się więc i bądź wdzięczny za to, co osiągnąłeś już w życiu. Zapisuj to, doceniaj i bądź z siebie dumny, nawet jeśli Twoje ambicje sięgają dużo wyżej. 

            Wdzięczność to pozytywna emocja i w przeciwieństwie do złości, frustracji, poczucia braku, ma pozytywny wpływ na Twoją i moją produktywność. Śmiej się tak często, jak to możliwe i wyluzuj na tyle, na ile potrafisz. Dystans do siebie i świata to również niedoceniany czynnik, który wpłynie na Twoją produktywność. 

            10. Sport

              Sport ma nie tylko ogromy wpływa na Twoją kondycję fizyczną czy psychiczną, a tym samym na produktywność, ale przekłada się na nią również w ten sposób, że pozwala wypracować nawyki, mechanizmy, które przyczyniają się do zwiększenia produktywności. Co na przykład? Dyscyplinę, postawę „nie poddam się”, cierpliwość, lepszą ocenę i świadomość swoich możliwości, wytrzymałość, odporność psychiczną, znajdowanie nowych rozwiązań. Tego uczy sport. Ludzie, którzy uprawiają sport, mają więc zwykle charakterystyczny zespół cech (wypracowanych właśnie poprzez sport), które sprawiają, że bardziej wierzą w swoje możliwości (widząc progres, wiedzą, że mogą więcej niż wydawało im się wcześniej), potrafią przekraczać własne granice, sięgać poza strefę komfortu, są pozytywnie naładowani, mają większą koncentrację i lepiej o sobie myślą.

              I co o tym myślisz? Zgadzasz się? Masz inne doświadczenia? Dodałbyś/dodałabyś jeszcze jakieś ważne elementy? 

              Kategorie:
              • Produktywność Krok po Kroku

              Autor: Anna