Produktywność Krok po Kroku. ... a ja chcę robić, to co lubię


CHCESZ POSŁUCHAĆ?

Co dwa tygodnie w poniedziałek znajdziesz na naszym blogu nową wskazówkę z cyklu PRODUKTYWNOŚĆ KROK PO KROKU, która pomoże Ci działać szybciej, sprawniej i produktywniej.

Dzisiaj krok 12.: Zaczynaj od rzeczy NIE przyjemnych, ALE ważnych


… ale ja chcę robić głównie to, co lubię.


Dlaczego tak myślimy i co z tego wynika?

Jeśli tak jest, to możesz mieć w przyszłości kłopoty. Wszyscy chcemy robić to, co przyjemne. Z natury mamy skłonność, by dążyć do tego, co przyjemne, komfortowe i miłe. To nasze lenistwo było często motorem rozwoju naszej cywilizacji. Bo tacy jesteśmy. Ale są wśród nas również tacy, którzy zrozumieli, spróbowali, nauczyli się od innych, których cenią, że ta droga najmniejszego oporu, prowadzi do tego, ... żeby było, jak jest (w najlepszym wariancie), ale może też być gorzej.

Bo życie to chaos, nad którym każdego dnia próbujemy zapanować, a co za tym idzie, nie możemy go w pełni kontrolować . I cała ta dynamika sprawia, że jeśli stoimy w miejscu, to trochę się w rzeczywistości cofamy. 

Prosty przykład: jeśli skończyłeś formalną naukę 15 lat temu i przez ten czas nie zdobywasz nowych umiejętności, to niby nic się nie zmienia. Nadal jesteś mądrą babką/gościem, ALE przestajesz być konkurencyjny na rynku pracy/usług/mniej skuteczny jako przedsiębiorca. Więc jednak coś się zmienia. Cofasz się w stosunku do tych, którzy podnieśli w tym czasie swoje kompetencje i są „na bieżąco”. 

Jeśli prowadzisz firmę i wciąż robisz w niej to samo i tak samo – czyli przez większą część czasu jedynie reagujesz na to, co przynosi życie – to pomimo tego, że może jakimś cudem Twoje przychody nie spadają, to uwierz, że w końcu zaczną. Nie tworzysz strategii, nie poznajesz nowych technologii, nie myślisz, jak rozwinąć biznes, a konkurencja nie śpi. I ja to rozumiem. Zwłaszcza w małych firmach mamy ręce pełne roboty i każdego dnia gasimy pożary, ale musimy znaleźć czas na to, co jest naprawdę ważne. I tu przechodzę do tematu głównego.


Można coś z tym zrobić? 

Nie powiem Ci, żebyś od dzisiaj zaczynał dzień od tego, co najtrudniejsze, jeśli jeszcze tego nie robisz (nie dla każdego jest to optymalne), ale rozpoczynając dzień, zacznij wprowadzać do swoich rytuałów czynności, które niekoniecznie są komfortowe, ale są ważne. Być może podciągnięcie się na drążku czy porozciąganie w inny sposób to nie jest dla Ciebie Mount Everest trudności, ale to nawyk, który pozwala Ci się nastawić produktywnie do nowego dnia. 

A może wcześnie wstajesz lub ćwiczysz, gdy inni jeszcze smacznie śpią? Przebiegnij dzisiaj 1 km więcej niż wczoraj. To Twoja przewaga i siła. Nie samo to, że zrobisz kilka pompek więcej czy zrobisz ten km więcej — to też, ale główna przewaga to siła mentalna, której nie mają ludzie robiący tylko to, co przyjemne. 

Wyrabiasz w ten sposób nawyk robienia rzeczy często nieprzyjemnych/takich, na które nie masz ochoty, których się boisz, których po prostu nie chce Ci się robić, ale które są ważne i wiesz, że jeśli chcesz się przesunąć do przodu, wejść na nowy poziom, to musisz je robić. 

Nauczyliśmy się myśleć o świecie i życiu, że to miłe miejsce, w którym ma być przyjemnie, ale nie uważasz, że to tylko złudzenie? Bo kto tak powiedział? Każdego dnia toczymy walkę ze światem, z konkurencją, i ze swoim największym przeciwnikiem – NAMI samymi (zjedz tę czekoladkę, nie idź na trening, przecież jesteś zmęczony, po co nagrywać to wideo, jeszcze ktoś mnie skrytykuje, jutro wyślę tę ofertę, dzisiaj jest już późno) i to, czy wygramy zależy między innymi od naszej siły mentalnej. Pomyśl o dzikich zwierzętach. Walczą każdego dnia o pożywienie, przeżycie, o to by chronić swoje potomstwo. To natura. Tak jest i tak będzie. Nie ma niczego złego, że korzystamy z możliwości naszego mózgu, by sobie to życie trochę ułatwiać, tylko cieniem tej sytuacji jest to, że zatracamy się w swoim komforcie, a on zamiast nas wzmacniać, osłabia.

Dlatego tak istotne jest, żeby każdego dnia robić rzeczy ważne, trudne, a one zwykle nie są dla nas przyjemne. I nie musisz zjadać najbardziej obrzydliwej ropuchy 5 minut po przebudzeniu (jeśli potrafisz to super). Ważne, żebyś zjadł ją na śniadanie, a nie odkładał na kolację za 5 dni. Nawiasem mówiąc, wyobraź sobie, co wtedy będziesz musiał zjeść… martwa, zimna, pięciodniowa ropucha…


No i jak to ugryźć?

  1. Każdego dnia rób rzeczy NIE przyjemne, ALE ważne. I tak, to banał. Ale właśnie dlatego, że każdy o tym wie, jest to takie trudne i mało kto to robi (zrzucenie 5 kg to też bułka z masłem, a ile osób „zabiera się” za to od lat?). Aby w przyszłości przychodziło to trochę łatwiej, pomoże Ci w tym regularne stosowanie kroku 2.
  2. Wprowadź takie elementy do swojej porannej rutyny, które nie są miłe, których nie chce Ci się robić, ale wiesz, że są ważne. Wyrobisz sobie mentalny nawyk przechodzenia od razu do tego, co dla Ciebie trudne i niekomfortowe.
  3. Jeśli potrafisz rozpocząć pracę od zrobienia rzeczy najtrudniejszej, to super. Jeśli jeszcze nie potrafisz, to umów się ze sobą, że zrobisz ją wciągu pierwszych 2 godzin dnia pracy (jeśli to tylko możliwe, bo jeśli masz umówioną trudną rozmowę na 16.00, to nic w tym momencie nie poradzisz, ale w przyszłości umawiaj takie spotkania w pierwszych 2 godzinach swojej pracy). Ale bezwzględnie tego od siebie wymagaj . Podnoś poprzeczkę każdego dnia.



Jak przechytrzyć swojego największego wroga? 

Czujesz się rozlazły, chcesz coś zmienić, nie masz siły, nie wiesz jak się zmotywować? Wypróbuj to.

Weź kartkę albo otwórz planer i zapisz swój cel (mak­­­symalnie 3 cele), ale nie taki 5-letni, tylko na najbliższe kilka miesięcy, a najlepiej najbliższy kwartał. Jak już to masz, to teraz wypisz 3-5 punktów, a w nich NAJWAŻNIEJSZE (one zwykle będą niekomfortowe) działania do realizacji tego celu (wymierne), które BĘDZIESZ wykonywał CODZIENNIE przez najbliższe 2 tygodnie. Tylko zastanów się na poważnie — to umowa z samym sobą.


Wskazówka

Jeśli nie wiesz, co jest najważniejsze, to przyjrzyj się temu, co jest dla Ciebie najtrudniejsze, i na samą myśl o czym robi Ci się niedobrze. To są zwykle te rzeczy, które są dla nas trudne, ale mogą się okazać bardzo ważne. I tak, wiem, że w niektórych przypadkach to może nie być jednoznaczne, ale nie jestem w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji i ich wariantów. Okaż trochę wyrozumiałości. To tylko koncept, podpowiedź. Możesz mieć inne zdanie i doświadczenia.


No i zacznij je wykonywać. Każdego dnia zapisuj rezultaty. Jeśli po 2 tygodniach okaże się, że to, co robisz, działa, kontynuujesz to przez następne 2 tygodnie. Jeśli coś nie działa – nie widzisz rezultatu, zmieniasz, wdrażasz i po 2 tygodniach znów patrzysz, czy działa. Jak długo to robić? Do osiągnięcia celu, ale nie myśl o tym teraz. Skup się tylko na najbliższych dwóch tygodniach, a następnie kolejnych 2 tygodniach i tak dalej. Są osoby, i jest nas wielu, dla których już sama perspektywa 2 tygodni to abstrakcja. Jeśli do nich należysz, to nie skupiaj się na 2 tygodniach, ale każdego dnia skup się na tym konkretnym dniu. Nie myśl, że jutro musisz zrobić to samo. Skup się tylko na tym, żeby zrobić to dzisiaj. 

Jutro znów wyjdziesz na ring i zaczniesz na nowo walkę ze swoim oporem.

Siła mentalna, nawyk robienia rzeczy trudnych, brak wymówek, dyscyplina to rzeczy, które sprawią, że będziesz działać sprawniej, efektywniej i zamiast reagować na rzeczywistość, zaczniesz ją tworzyć. To nie jest łatwe, to się nie wydarzy w tydzień, czy miesiąc, ale w końcu tak się stanie. Będzie Ci łatwiej. Nie obiecam, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym wygrasz walkę ze swoim oporem, przechytrzysz system. Pewnie do końca swoich dni będziesz prowadzić walkę z samym sobą i swoimi słabościami, ale warto i będzie Ci dużo łatwiej.


„Łatwe decyzje, trudne życie.
Trudne decyzje, łatwe życie”. 


Jerzy Gregorek


I z tą myślą zostawiam Cię do następnego wpisu o produktywności, już za 2 tygodnie ;-).



Kategorie:
  • Produktywność Krok po Kroku

Autor: Anna