Produktywność Krok po Kroku. Zaczynaj z wizją końca. Co zrobić, żeby w końcu wydać książkę?

[Co dwa tygodnie w poniedziałek znajdziesz  na naszych stronach nową wskazówkę z cyklu PRODUKTYWNOŚĆ KROK PO KROKU, która pomoże Ci działać szybciej, sprawniej  i produktywniej. To są drobne, ale ważne kroki na drodze do Twojej maksymalnej produktywności. Produktywność to temat słoń, ale my serwujemy go powoli, małymi kęsami. Dwa tygodnie to wystarczający czas, aby nabrać biegłości i wdrożyć daną wskazówkę w swoje życie, a już na pewno zaobserwować pierwsze pozytywne efekty].

Dzisiaj Krok 6. Zawsze planuj z wizją końca, czyli jak np. w końcu napisać książkę.

Jakikolwiek stawiasz przed sobą cel czy projekt do realizacji, który wymaga planowania długoterminowego, wyznacz jego poszczególne etapy mając przed oczami efekt końcowy. Ustal, kiedy chcesz go osiągnąć i cofając się po kolei do dnia dzisiejszego zapisuj poszczególne etapy, umieszczając je w ramach czasowych. Możesz to zrobić oczywiście wtedy, gdy wiesz, jakie rzeczy są do zrobienia, bo masz już jakieś doświadczenie. Jeśli nie, to czeka Cię dodatkowa praca, aby dowiedzieć się jak najwięcej na temat realizacji projektu, za który się zabierasz. Dolicz na to potrzebny czas oraz czas na ewentualne pomyłki/potknięcia, przy braku doświadczenia są one bardzo prawdopodobne.  Nie rób natomiast tak, jak większość ludzi. Zwykle, tworząc plan, zaczynają od dnia dzisiejszego i z permanentnym poczuciem, że końca nie widać, patrzą, kiedy w końcu przy sprzyjających wiatrach go osiągną. To nie działa. To tak, jakby statek wypłynął z pasażerami z portu a Kapitan na pytanie, kiedy dopłyniemy, wzruszałby ramionami i mówił: Jak dopłyniemy to będziemy, ale postaramy się jak najszybciej…  

Przejdźmy do przykładu:  załóżmy, że chcesz wydać książkę. Trochę o tym wiem.  Napisałam ich w swoim życiu ponad 30, zarówno po polsku jak i w języku angielskim, gdyż były sprzedawane również na rynku amerykańskim.  Piszę więc o moim kilkunastoletnim doświadczeniu jako autorki wielu książek wydanych z wydawcami, ale i później samodzielnego wydawcy. W mojej pracy wyglądało to tak jak opisuję dalej. Nie zależenie od tego czy współpracujesz z wydawcą, czy chcesz wydać książkę sam w tzw. selfpublishingu,  to albo masz z góry narzucony termin na dostarczenie gotowego materiału do wydawnictwa, albo sam musisz go sobie narzucić, jeśli w ogóle chcesz tę książkę w końcu wydać.

Załóżmy, że mamy 1 luty, Ty ustalasz/lub ustalacie z wydawcą, że książka ma trafić do druku 1 października. Biorąc pod uwagę: redakcję tekstu, korektę techniczną, korektę językową oraz autorską, skład, okładkę i to, że w ogóle musisz napisać książkę – patrz przygotować plan książki, przemyśleć układ tematów, w zależności od rodzaju publikacji przygotować zdjęcia, grafiki, wykresy, może czegoś się douczyć, może zrobić z kimś wywiad, przygotować opis na okładkę, poprosić o przedmowę, wymyślić atrakcyjne przykłady, i zrobić jeszcze kilka innych rzeczy, musisz zacząć z wizją końca projektu, bo inaczej cała praca będzie trwała w nieskończoność i książka będzie „jak będzie”. O ile w przypadku selfpublishingu kosztem będzie Twoja frustracja oraz podkopanie pewności i zaufania do siebie, tak w przypadku umowy z wydawcą: zawiedzione zaufanie, problemy z zaliczką, jeśli była, a może i nawet koniec współpracy. Wierzę, że w Twoim przypadku tak się nie stanie, bo przecież czytasz ten tekst,  ale dokładnie tak by się stało, gdybyś w lutym usiadł i pomyślał „napiszę książkę” i jak skończę to będzie. Tak postępuje większość osób. Ty zrób inaczej.

Myśląc o 1 października, więc wiesz, że aby wydawca był w stanie wydać Twoją książkę,  Ty musisz ją do niego dostarczyć dużo wcześniej, bo po oddaniu książki musi ona przejść wszystkie korekty (techniczną, językową, czasami merytoryczną), redakcję, skład, projekt okładki  i na koniec Twoją korektę autorską,  przed samym drukiem. To tylko przykład i zależy od rodzaju książki, sposobu pracy wydawnictwa i wielu innych czynników. 2-3 miesiące w dużym wydawnictwie to bardzo szybkie tempo. Zwyczajowo w umowach, termin jaki ma wydawca na wydanie książki, to  6-12 miesięcy. Gdybyś sam wydawał książkę można ten czas skrócić do 2 miesięcy, ale pamiętaj, że wtedy musisz również sam przygotować plan działania i dodać do tego wiele działań marketingowych, stworzenie np. strony książki, znalezienie drukarni i osób, które wykonają dla Ciebie korekty i skład, może dodatkowych kanałów dystrybucji. Firmę tłumaczeniową, która przetłumaczy Ci ją na wybrany język, jeśli chcesz sprzedawać ją poza granicami kraju, itd.  To również zabierze Ci czas. Więc w przypadku selfpublishingu również potrzebujesz minimum 3- 4 miesiące, jeśli nie masz kompletnie doświadczenia, to pewnie więcej. Jeśli myślisz poważnie o wydaniu książki, musisz po prostu wypisać wszystkie rzeczy do zrobienia poza jej napisaniem i zobaczyć ile z nich można zrobić dopiero po tym jak materiał będzie gotowy, a które można zlecić, jeszcze w trakcie jej powstawania  (np. pierwszy projekt okładki).  Gdy wydajesz książkę z wydawcą, na początkowym etapie, po prostu tworzysz materiał a resztą,  do momentu druku, zajmuje się w dużej mierze wydawca. Jeśli chcesz ją wydać sam, poświęć czas na wypisanie wszystkiego, co musisz zrobić i oszacowanie czasu.

Wiedząc to wszystko, masz świadomość, że praca nad tekstem publikacji musi się zakończyć np. min. 3 miesiące przed planowanym terminem druku, czyli w naszym przykładzie, w drugiej połowie czerwca – bo doliczamy minimum 2 tygodnie na różne nieprzewidziane sytuacje, to i tak bardzo mało zważając na to, że mówimy o projekcie, który będzie trwał 8 miesięcy. Skoro to wiesz, to teraz pora na rozpisanie konspektu, bardzo szczegółowego planu książki: rozdziały/podrozdziały  i określenie, do kiedy zakończysz każdy kolejny podrozdział  książki oraz każdy rozdział książki. Musisz mieć te terminy, bez tego nie napiszesz książki na czas. Cofamy się więc w czasie do dnia dzisiejszego. I teraz albo masz gotowy plan i widzisz, że Twój plan jest realistyczny, albo – co też jest ok – widzisz, że nie ma opcji i w tym terminie nie ma możliwości, żeby projekt został ukończony.  Jeśli mamy 1 luty, a ty cofając się  w czasie od października widzisz, że żeby zdążyć musiałbyś zacząć pracę 15 stycznia, to wiesz, że potrzebujesz 2 tygodni więcej. I to jest realistyczny plan, który dzięki wizji końca, masz ogromne szanse zrealizować w wyznaczonym terminie. Czyli osiągnąć swój cel.

Gdybyś 1 lutego postanowił po prostu napisać książkę, to zapewniam Cię, że bez planu i wizji końca, 31 grudnia zastanawiałbyś się co poszło nie tak i tworzył w swoim umyśle kolejne noworoczne fantazje, że w kolejnym roku już na pewno skończysz książkę.

Wiesz już teraz jak ważne jest planowanie z wizją końca. Pisanie książki to tylko przykład, tak samo może być z tworzeniem produktów, przeprowadzką z miasta do miasta,  ta metoda dotyczy wszystkiego, za co zabieramy się w życiu.

Kategorie:
  • Produktywność Krok po Kroku
  • planowanie

Autor: Norinommo