14 sposobów na to, jak przestać odkładać na później

Jak nie odkładać na później?

Nie ma żadnej magicznej sztuczki. Wszystko zależy od Ciebie oraz od tego, co uniemożliwiało Ci do tej pory działanie. Musisz więc zastanowić się, dlaczego odkładasz na później, czyli znaleźć przyczynę, usunąć ją, wyznaczyć plan działania (a raczej pierwsze małe kroki) i zacząć działać. To tak w dużym skrócie.


Zacznijmy od tego, dlaczego właściwie odkładamy

Oto 10 przyczyn. Jeśli masz problem z odkładaniem na później tego, co wiesz, że trzeba zrobić, zobacz, która z nich może Cię dotyczyć. 


1. Boimy się, że nam „nie wyjdzie” i inni nas skrytykują.

I może nie wyjdzie. A Ci inni, którzy krytykują, pewnie się pojawią. Tylko pamiętaj o tym, że krytykują zwykle ludzie, którzy sami tego, co Ty (i wielu innych rzeczy) nie robią. Obchodzi Cię ich opinia? Raczej nie. Po prostu musisz to sobie przemyśleć i podjąć decyzję, że nie interesuje Cię zdanie takich osób. Nie mówimy tutaj o konstruktywnej krytyce, tylko takiej zwykłej złośliwości.

2. Mówimy, że jesteśmy perfekcjonistami i że wszystko musi być idealnie.

Nie czekaj na ideał. Działaj z tym, co masz i tak, jak potrafisz w danym momencie na swoje 100%. Co możesz, to sprawdź, upewnij się, ale wyznacz na to termin. Zabezpiecz się, jak możesz. Przed wszystkim się nie zabezpieczysz. Rozumiem, że czasami planujemy pracę nad rzeczami, które mogą mieć poważne konsekwencje dla innych osób, i to może paraliżować. Ale idealnie nigdy nie będzie. Zrób, jak umiesz najlepiej, zabezpiecz, co możesz i działaj. Czasami czekanie na idealny moment, idealne wykonanie i przygotowanie wszystkiego na 200% może sprawić, że Twój pomysł biznesowy lub plany przestaną mieć rację bytu. I wtedy już nigdy się nie dowiesz, co by było, gdybyś nie odkładał na jutro. A z mojego doświadczenia, lepiej spróbować, niż całe życie zastanawiać się, co by się stało, gdybym…

3. Nie wiemy, w co włożyć ręce — tyle mamy spraw na głowie i mówimy, że nie mamy czasu.

W tej sytuacji najpierw zastanów się, czy faktycznie tak jest. Jeśli tak, to może trzeba z czegoś zrezygnować, bo nie możesz być wszędzie i być każdym. Ale zwykle to wymówka. Nie masz czasu na studia/język/ćwiczenia/książkę/zaplanowanie działań na firmowym fanpejdżu lub projektu, który może przenieść Twoją firmę na wyższy poziom, ale założę się, że znajdujesz go na YouTube’a, Netflixa, czy FB. Nie masz czasu 10 minut poćwiczyć, bo musisz się zająć dziećmi? Naprawdę? Niech ćwiczą z Tobą. I nie myśl, proszę, że Twoja sytuacja jest wyjątkowa. Każdy tak myśli. Sprawdź, ile czasu każdego dnia skrolujesz ekran smartfona, a później zastanów się, czy faktycznie nie masz czasu. I wiem, że są ludzie, którzy naprawdę są ekstremalnie zajęci, ale wtedy warto przyjrzeć się temu, co faktycznie robimy i może coś wyrzucić, delegować, zastąpić. Bycie ekstremalnie zajętym nie oznacza bycia skutecznym, ani tym bardziej nie jest wyznacznikiem sukcesu (jak niektórzy myślą).

4. Czekamy na wenę, natchnienie, idealny moment.

Czekamy i czekamy, zamiast działać, pomimo ich braku. Idealne momenty zdarzają się bardzo rzadko, a szczęście sprzyja przygotowanym. Mało kto ma wenę. Ona pojawia się, gdy działamy. Czekanie na nią tylko oddala nas od radości i korzyści z realizacji tego, co odkładamy. Zamiast czekać na wenę, po prostu określ, że jutro przez 15 minut tworzysz plan swojej książki, którą planujesz napisać od 2012 i nigdy nie masz czasu. Tylko 15 minut.

5. Kiedyś nam nie wyszło, mamy uraz.

Gdybyś tak myślał jako dziecko, to nie nauczyłbyś się chodzić i mówić. Później rośniemy i inni ludzie wmawiają nam, że to, że coś nam nie wyjdzie, to jakiś życiowy dramat. Nie wyjdzie. Czasami coś nie wychodzi. Każdemu. I nie chodzi też o to, żeby chwalić się porażkami i prześcigać w tym, ile biznesów, związków i innych sytuacji nam już nie wyszło, bo dzięki temu jesteśmy bliżej sukcesu… Starasz się unikać błędów. Robisz, co możesz, a że czasami coś nie wyjdzie, to normalne. Nie popełniają błędów tylko ludzie, którzy sami nic nie robią poza krytykowaniem błędów i porażek innych.

6. Nie mamy poczucia, że odkładanie przyniesie natychmiastowe konsekwencje.

Są osoby, które nie działają, jak nie mają tzw. bata nad sobą. Muszą mieć przed sobą wizję dramatu, żeby ruszyć do działania. Jeśli odkładanie działań nie przynosi natychmiastowych konsekwencji, czyli takich, które nastąpią od razu lub prawie od razu (zwolnienie z pracy, kara finansowa, pogorszenie relacji z kimś, kogo zaufanie zostało zawiedzione w przeszłości, brak środków do życia z dnia na dzień itp.), to nie działają, bo myślą, że „jakoś to będzie”. „A może nic złego się nie wydarzy”, „trzeba być optymistą”, tak często mówią. Jednak samo udawanie, że zagrożenia nie ma, nie sprawi, że brak działania nie przyniesie Ci niepożądanych konsekwencji. I dlatego łatwiej jest zmienić dietę już dzisiaj, zacząć się ruszać i wrócić do pełni zdrowia, niż gdy diagnozują u nas nowotwór/cukrzycę czy inną straszną chorobę. Wtedy każdy obiecuje, że teraz jego życie się odmieni. Tylko nie każdy pamięta, że nie wszyscy dostajemy drugą szansę.

7. Inni są ważniejsi niż my, a przynajmniej tak sobie powtarzamy.

To kolejna sprawa, która wymaga od Ciebie zastanowienia się, czy naprawdę tak myślisz, czy to tylko wymówka. Jeśli tak myślisz, to uwierz mi, że nie jest to prawdą. Masz tak samo prawo do realizowania swoich planów jak inni ludzie, choćbyś ich kochał/a nie wiadomo jak mocno. Jeśli Ty ich tak kochasz, zależy Ci na nich, to zakładam, że oni odwzajemniają się tym samy. A więc wcale nie ma równych i równiejszych, prawda?

8. Wcale nie chcemy tego robić, bo nie widzimy sensu, albo chcielibyśmy zrobić bardzo dużo naraz.

Czasami odkładamy jakieś działanie, bo nie znamy korzyści, jakie mają płynąć z jego wykonania. Albo wtedy, gdy ktoś każe nam coś zrobić. Możliwe też, że od lat powtarzasz sobie, że zaczniesz się uczyć włoskiego czy grać na pianinie, ale o ile kilka lat temu np. miałoby to sens, to teraz nie ma to już dla Ciebie żadnego znaczenia, ale wciąż sobie powtarzasz, że zaczniesz uczyć się włoskiego. Czasami też odkładamy dlatego, że tak dużo chcemy osiągnąć naraz, że nas to przytłacza. Zapominamy o tym, ile możemy osiągnąć w ciągu kilku lat systematycznej pracy i chcemy mieć wszystko w ciągu pół roku. Zapatrujemy się też na innych, zapominając o tym, że nasze życie rządzi się swoimi prawami.

9. To, co odkładamy, jest tak duże, że nie wierzmy, że damy radę.

Może czujesz, że nie masz odpowiedniego przygotowania, może nie czujesz się dostatecznie kompetentny/a, nie wiesz, co robić, boisz się skutków. Ale nie rozwiązując tych problemów, nie podejmujesz decyzji, a to też jest jakaś decyzja, która będzie miała skutki w przyszłości. Może sprawy wydają Ci się duże, bo nie masz planu, wsparcia i cierpliwości. Jeśli czegoś nie umiesz, nauczysz się. Ale załóż na to dodatkowy czas. Jeśli plan Cię przerasta, to może faktycznie bierzesz na siebie na ten moment za dużo? Może warto trochę uprościć plan, tak żeby dojść do działań tak prostych, że możesz je wykonać choćby następnego dnia rano? To jest plan przygotowany z głową. Nie wystarczy snuć wielkich wizji, trzeba wiedzieć, co jest pierwszym krokiem do ich realizacji, który jesteśmy w stanie wykonać.

10. Chcemy mieć szybkie efekty, a widząc, że to niemożliwe, odkładamy to, co mamy zrobić, na później.

Większość z nas toczy walkę między tym, co przyjemne, a tym, co ważne. Niestety w przypadku osób, które odkładają, to pierwsze zwykle zwycięża.

11. Nie obserwujemy siebie, gdy działamy i nie próbujemy zbadać sposobu, w jaki to robimy.

Przecież nie wszystko odkładamy, prawda? To nie jest tak, że odkładasz każdą jedną rzecz w swoim życiu. Większość rzeczy robisz. Dlaczego więc z niektórymi masz problem?

Niezależnie od przyczyny odkładania na później, efektem jest frustracja, spadek pewności siebie (bo czujemy się, jakbyśmy zawodzili samych siebie i ośmieszali się przed innymi, jeśli powiedzieliśmy im, że coś będziemy robić, a tego nie robimy), stres, narastająca góra rzeczy do zrobienia i ryzyko większych problemów w przyszłości. 


Jak możemy rozwiązać problem? 


1. Zastanów się uczciwie, sam/a przed sobą, czy naprawdę tego chcesz? Ale tak naprawdę. Podejmij jakąś decyzję. Albo chcesz to robić, albo nie. Albo obiecujesz sobie, że zaczniesz to robić, albo ustalasz przed sobą, że nie chcesz tego robić i więcej nie wracasz do tematu. Jeśli jest to sprawa, która została Ci zlecona (zastanów się, czy widzisz sens robienia tego, czy może nie), również podejmij decyzję: robisz lub nie. W obu przypadkach będą jakieś skutki. Wybierz. A jeśli masz problemy z podejmowaniem decyzji, to ustal krótki termin jej podjęcia i dotrzymaj danego sobie słowa.

2. Znienawidzona samodyscyplina – słyszałeś o niej wiele razy. To klucz. Bez niej po prostu nie robisz tego, co chcesz, co trzeba, bo czekasz na magiczny moment, w którym będziesz zmotywowany lub będziesz miał „wenę”. Wena zwykle przychodzi do tych, którzy działają. Czasami mamy większą ochotę na zrobienie czegoś, niż innym razem, ale to nie od ochoty powinny zależeć nasze cele i marzenia oraz przyszłość. Ochota to krucha podstawa. Każdemu czasami się nie chce. Postawię może śmiałą tezę, że nawet częściej niż czasami. Ale ludzie dzielą się na tych, którym się nie chce, a mimo to działają, i na tych, którzy czekają na motywację i szukają wymówek. Do której drużyny chcesz należeć?

3. Planuj (realistycznie) działania (najlepiej na papierze)

Ustal najmniejszy możliwy krok, aby zacząć. Celowo mały, żebyś nie brał na siebie od razu nie wiadomo czego i odpuszczał, bo Cię to przerośnie. Ustal małe kroki. Wpisz je do kalendarza oraz ustal termin wykonania tego, co do tej pory odkładałeś. Albo ustal jakieś mniejsze etapy realizacji, zwłaszcza, jeśli to proces, który, tak jak np. dbanie o kondycję, będzie trwał bezterminowo. Pomocna mogą być tutaj tabele śledzenia postępów lub nawyków – takie jak w naszych planerach. Ale możesz je sobie zrobić sam na zwykłej kartce lub używając jednej z wielu aplikacji. Narzędzie jest tutaj drugorzędne. Ważne, żeby łatwo i przyjemnie Ci się z niego korzystało.

4. Działania planuj w kontekście. Tak, jak możesz w swojej sytuacji. Każdy ma inną.

Ważne. Planuj działania adekwatnie do Twojej sytuacji. Każdy ma inną. To, że ktoś trenuje 1 godzinę dziennie, nie oznacza, że Ty też musisz znaleźć godzinę każdego dnia. Może to będzie w Twoim przypadku 10 minut dziennie, a może 30 minut co drugi dzień. Nie szukaj wymówki, szukaj rozwiązania. Może nie zrobisz od razu remontu całego mieszkania czy biura, ale może rozpiszesz ten projekt na etapy i co miesiąc będziesz realizować kolejny bez nadmiernego obciążania budżetu i bez nierealnego terminu, który mógłby sprawić, że posypałyby się inne projekty. Weź pod uwagę, że inne osoby i inne firmy mają inny budżet, inne możliwości, inne doświadczenie. Nie warto ślepo naśladować, bo wrócisz do punktu wyjścia i tylko się zniechęcisz.

5. Motywacja nie może stać się Twoją wymówką. Działaj z planem.

Nie lubię słowa motywacja. Bo co to właściwie jest? Moim zdaniem zawracanie nią sobie głowy, to totalna strata czasu i energii. To kolejna wymówka, aby czegoś nie robić. Nie ma sensu na nią czekać, a już na pewno nie ma sensu jej sztucznie pompować spotkaniami motywacyjnymi, przemowami, czytaniem książek, które mają Ci dać „Powera” oraz kolejnym szkoleniem, na które się zapisałeś tylko po to, żeby znaleźć tam magiczne rozwiązanie na to, że Ci się nie chce. I nie zrozum mnie źle. Kocham książki. Czytanie to dla mnie przyjemność. Uważam, że rozwój jest bardzo ważny i sama bywam na szkoleniach, ale takich, na których mogę się czegoś faktycznie nauczyć, czegoś namacalnego. Uczę się i wdrażam, nie ćpam już wiedzy. Nie szukam motywacji. Zamiast jej szukać, stwórz plan działania i ustal kroki, a później działaj niezależnie od tego, czy Ci się chce, czy nie. Nie robiłam ankiety, ale z tego, co słyszałam od wielu znanych i naprawdę odnoszących duże sukcesy osób, to im też zwykle się nie chce. Ale wstają rano i działają. Nie dzięki motywacji, ale pomimo jej braku.

6. Zmień „muszę” na „mogę”.

Zamiana „muszę” na „chcę”, czy „mogę” (o tym, jak dużą siłę mają słowa, pisaliśmy już w jednym z wpisów o produktywności), ma jeszcze tę zaletę, że przesterowuje w Twoim umyśle nie tylko podejście do rzeczywistości (to, jak ją postrzegasz), ale zwraca Ci też moc sprawczą, którą sam sobie odbierasz, używając słowa „muszę”. Spróbuj więc przestać sobie powtarzać, że coś musisz. Zacznij myśleć, że możesz, albo że chcesz. Bo faktycznie możesz coś zrobić, albo nie. Jasne, że skutkiem niewykonywania czegoś mogą być negatywne konsekwencje, ale tak naprawdę to przecież Twoja decyzja. Jeśli wybierasz, żeby ich nie było, to coś robisz. Jeśli nie, to wracasz oglądać vlogmassy na YouTube.

7. Zaplanuj najmniejszy możliwy krok. I zrób go od razu (jeśli to możliwe)

Jeśli to, z czym się zmagasz, to coś naprawdę dużego, podziel ten projekt na drobne zadania. Nie zakładaj od razu, że poświęcisz im każdego dnia 3 godziny, czy nawet 1. Małe zadanie, albo takie, które wymaga mniej czasu, dużo łatwiej jest nam zrobić, niż przewidziane na dziesiątki godzin wyzwania. A gdy już zaczniemy, nabieramy rozpędu i ruszamy powoli do przodu. Do tego dajemy sobie sygnał, że mamy za sobą pierwsze sukcesy, dzięki czemu działamy chętniej i psychicznie lepiej się czujemy. Czasami wystarczy 15 minut dziennie, żeby skończyć coś, co zaczynamy miesiącami.

8. Zlokalizuj rozpraszacze i pozbądź się ich.

Wszyscy jesteśmy narażeni na pokusy. Zastanów się, co robisz (jakie działania podejmujesz) zamiast tego, co odkładasz od dawna. Może to jest internet, może sprzątanie, czytanie książek, może inne sposoby, niekończący się „samorozwój”, telefony, czekolada w szafkach kuchennych itp. Te czynności/rzeczy odwodzą Cię od celu, bo dzięki nim możesz szybko otrzymać nagrodę w postaci dobrego samopoczucia. W końcu sprzątnięcie domu to fajna sprawa, zwłaszcza gdy porządek jest dla Ciebie ważny.  Jednak,  gdy wciąż porządkujemy szafy i układamy łyżeczki w szufladzie, zamiast robić inne, ważniejsze w danym momencie rzeczy, to faktycznie czujemy się na chwilę dobrze, że przecież zrobiliśmy porządek i jest tak ładnie, ale za chwilę mamy kaca moralnego, bo nie zrobiliśmy tego, o czym wiemy doskonale, że jest ważniejsze dla naszej przyszłości. No i na koniec jesteśmy już tak zmęczeni, że nie ma sensu zabierać się za ten artykuł, raport, pracę magisterską czy naukę angielskiego. Jutro. Jutro przecież też jest dzień.

9. Jeśli czegoś nie zrobisz na 100%, albo będziesz mieć dzień „bez motywacji”, nie rezygnuj z planu. Działaj dalej.

Czasami coś nie wyjdzie. To normalne. Niby to wiemy, ale… są osoby, które, mając plan, są na nim tak skupione, że tracą z oczu kontekst. Jeśli działasz, działasz i nagle coś się wydarzy, co uniemożliwi Ci realizację planu, nie rezygnuj, uznając, że jesteś do niczego i znów Ci nie wyszło. To tak jak z dietą. Jeśli budujesz zdrowe nawyki odżywiania, to normalne, że czasami (OK, na początku dużo częściej, niż czasami) pojawi się pokusa zjedzenia ciasteczka, albo pizzy, albo wypicia innej coli. No i co? Nic. Twój umysł będzie walczył i podsyłał Ci wiele pomysłów, co zrobić, żebyś poczuł/a się dobrze :), żebyś czasami nie stracił/a kilku kilogramów, bo jego rolą jest chronić Cię przed niebezpieczeństwem i dbać o to, żeby Ci było miło i dobrze. Tylko akurat w tym przypadku on Ci szkodzi zamiast pomagać. Nawet jeśli zjesz ten kawałek pizzy, to zamiast się później godzinami zastanawiać „po co ja to jadła(e)m”, następnego dnia zrób dłuższy trening i wróć do zdrowych nawyków. Po prostu. Nie rozpamiętuj „porażki”, ale rób, co w Twojej pomocy, żeby nowe zdrowe nawyki stawały się coraz silniejsze. Skup się właśnie na tym.

10. Zrozum siebie i to, w jaki sposób działasz.

To klucz m.in. do wybrania odpowiedniej metody realizacji działania. Bo ćwiczyć, uczyć się języka obcego, promować firmę i robić wiele innych rzeczy możesz na różne sposoby. Niektóre będą dla Ciebie idealne i to dzięki nim przestaniesz odkładać, zaś inne są zupełnie nie dla Ciebie. Zastanów się więc, w jakich sytuacjach działasz pewnie, chętnie, a kiedy odkładasz sprawy na później. Co Cię irytuje w danej czynności, którą masz wykonać, a tego nie robisz? Co różni te dwie sprawy? Co sprawia, że chętniej działasz? Może wtedy, gdy coś jest dla Ciebie wyzwaniem, gdy pojawia się motyw kary lub nagrody, a może, wtedy, gdy bierzesz na siebie zobowiązanie? Może wreszcie wtedy, gdy czujesz, że to, co robisz, wspiera innych? Mając tę widzę, zamiast kupować karnet do siłowni 7. rok z rzędu, i kończąc potem swoją przygodę z nią już w lutym, tym razem zapiszesz się na zajęcia z trenerem personalnym lub będziesz ćwiczyć w domu, posiłkując się wideo z sieci.  A może jesteś osobą, która lubi towarzystwo innych i wybierzesz zajęcia w grupie? Czasami mała zmiana metody i obserwacja tego, jak wolimy działać, może sprawić, że nagle problem z odkładaniem zniknie, bo po prostu wyeliminujemy czynnik, który nam nie sprzyja i który nas zniechęca.

11. Znajdź wsparcie innych. Razem jest raźniej. Otaczaj się ludźmi, którzy mają na Ciebie dobry wpływ.

Gdy masz wsparcie innych osób, istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że odpuścisz, gdy pojawią się problemy czy gorszy dzień. Takie osoby mogą Cię podnieść na duchu i ¬będą „pilnować”, żebyś nie zboczył z kursu. To, kim się otaczasz, może mieć również duży wypływ na to, czy działasz czy nie. Zobacz więc, z kim spędzasz najwięcej czasu i co te osoby robią. Nie chodzi o zrzucanie odpowiedzialności na innych, ale z ludźmi, którzy są aktywni, mają podobne cele, jak Ty i zachęcają Cię do działania, a nie odciągają, po prostu łatwiej jest nie odkładać.

12. Przygotuj się na autosabotaż i ustal, co zrobisz, gdy pojawią się jego oznaki.

Jeśli przyczyną odwlekania jest u Ciebie na przykład lęk przed sukcesem, bo boisz się, że „stracisz przyjaciół”, że ludzie będą o Tobie mówić, boisz się, że będziesz musieć więcej pracować, a Ty chcesz tylko spokoju, nie czujesz się gotów/gotowa, może pojawić się autosabotaż. Musisz rozpoznać ten moment i przygotować się na to, co zrobisz, gdy się pojawi. O pokusach i rozpraszaczach już było. Ale takim autosabotażem mogą być też nasz myśli. Zapisz sobie te prawdziwe, które mają sens, aby później w stresującej sytuacji lub w razie złego nastroju móc do nich wrócić i upewnić się, jak naprawdę wygląda sytuacja. Jeśli masz z tym duży problem, to warto porozmawiać np. z psychologiem, który pomoże Ci rozwiązać ten problem.

13. Na niektóre osoby działa jeszcze inna metoda: jeśli to może na Ciebie zadziałać pozytywnie, to zakomunikuj innym, co chcesz zrobić, bo wtedy możesz odczuwać zewnętrzną presję i może być Ci łatwiej zabrać się za działanie. Zwłaszcza jeśli masz osobę, na której opinii Ci zależy i jest dla Ciebie ważna, ale wiesz też, że nie będzie Cię ona odwodzić od działania (to bardzo ważne). I tylko wtedy, gdy masz pewność, że to tak to na Ciebie zadziała. W przeciwnym przypadku nie rób tego.

14. Obiecaj sobie nagrodę. Proste i często działa. Podobno w każdym z nas jest małe dziecko, które można stosunkowo łatwo „przekupić”, jeśli tylko wiemy jak. Wykorzystaj ten sposób, jeśli może Ci pomóc. Może jest coś, co od dana chciałeś zrobić, kupić, doświadczyć, zobaczyć. Obiecaj sobie, że gdy zrealizujesz to, co odkładasz, to nagrodzisz się tym, o czym marzysz od dłuższego czasu. To nie muszą być wcale drogie rzeczy czy jakieś wielkie wydarzenia. A jeśli Twój projekt jest skomplikowany i zabierze dużo czasu, to wyznacz sobie maleńkie nagrody za osiągnięcie poszczególnych etapów. Ale pamiętaj, największa musi być na samym końcu. Nie oszukuj ;-)

Najważniejsze, żeby pamiętać, że nieodkładanie na później to też nawyk. Tego można się po prostu nauczyć, a nawet trzeba, jeśli chcemy realizować nasze cele i układać życie po swojemu. Przyczyny są czasami w Tobie, a czasami w samym zadaniu. Za każdym razem, gdy pojawi się pokusa odkładania czegoś, zrealizuj je od razu lub wyznacz termin poszczególnych kroków i działaj. Bo samo planowanie niczego nie zmieni. 


A jakie są Twoje sposoby na nieodkładanie na później?

Kategorie:
  • Rozwój osobisty
  • cele

Autor: Anna