Po sukces w budowaniu marki. Wywiad z Katarzyną Głąb

Rozmawiają: Anna Owczarz-Dadan (założycielka marki Norinommo) oraz Katarzyna Głąb, nasza Klientka, (trenerka, prelegentka i twórczyni marki Po Sukces Na Szpilkach, od 2013 roku współpracująca z kobietami, które chciałyby rozwinąć swój biznes, dzięki działaniom online)

[Norinommo] Kasiu, dziękuję, że przyjęłaś moje zaproszenie do wywiadu. Jesteś kobietą bardzo aktywną: blog, szkolenia, praca z klientami, media społecznościowe (Poranne Espresso). Piszesz, dużo podróżujesz, jesteś w związku. Prosząc się Cię o wywiad, po pierwsze chc­iałam, aby nasi czytelnicy poznali bliżej Ciebie oraz sposób, w jaki radzisz sobie na co dzień z wyzwaniami, a po drugie, aby mogli oni skorzystać z okazji i dowiedzieć się czegoś od eksperta w temacie budowania marki. Wielu z nas albo prowadzi swoje biznesy, albo zajmuje się social media w innych firmach, albo buduje marki osobiste. Mam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko, aby podzielić się z nami swoją wiedzą.

[Katarzyna] Bardzo mi miło, dziękuję za zaproszenie do wywiadu. Oczywiście chętnie podzielę się swoją wiedzą!

[Norinommo] Dziękuję. Kasiu, powiedz nam, proszę, coś o sobie. Skąd pomysł na drogę zawodową, którą obecnie idziesz? Wiem, że kiedyś chciałaś związać się z resocjalizacją. Pracowałaś też jako copywriter. Kilka lat temu prowadziłaś projekt W poszukiwaniu sukcesów. To dzięki niemu i wywiadowi z Edytą Zając Cię poznałam. Jak to się stało, że zaczęłaś prowadzić swoją firmę i związałaś się z branżą szkoleniową?

[Katarzyna] To czym zajmuję się obecnie jest wynikiem tego wszystkiego, co robiłam po drodze. Pracując jako copywriter i specialista od Social Media miałam wgląd do zaplecza wielu różnych biznesów. Poznawałam sposoby działania, widziałam ich mocne strony, ale również niedociągnięcia. Pomagając przy realizacji szkoleń zafascynowałam się branżą szkoleniową i wymarzyłam sobie, że kiedyś ja również stanę na scenie i będę dzielić się swoją wiedzą. Realizując projekt W Poszukiwaniu Sukcesów miałam z kolei możliwość porozmawiania z wieloma przedsiębiorczymi kobietami i poznania ich recept na sukces w biznesie. To co robię teraz, jest składową wszystkich tych doświadczeń.

[Norinommo] Piszesz o sobie, że prowadzisz szkolenia dla przedsiębiorczych kobiet. A dlaczego przedsiębiorcze kobiety, a nie przedsiębiorcy w ogóle? Widzisz jakąś różnicę w pomaganiu kobietom biznesu, a po prostu przedsiębiorcom, a więc również mężczyznom. Skąd ten wybór? Czy my kobiety, Twoim zdaniem, prowadzimy biznes w inny sposób, inaczej działamy, potrzebujemy innego rodzaju wsparcia?

[Katarzyna] Tak naprawdę odpowiedź jest bardzo prosta. Gdy zaczynałam, czyli w 2013 roku niewiele było marek, które kierowały swoją komunikację wyłącznie do kobiet. Chcąc się wyróżnić po prostu zawęziłam grupę odbiorców i zamiast przedsiębiorców wybrałam przedsiębiorcze kobiety. Czy potrzebujemy innego podejścia? Trochę tak. Nikt tak nie zrozumie wyzwań i obowiązków, jakie realizują kobiety każdego dnia, jak druga kobieta. Z drugiej jednak strony swoje indywidualne współprace zawsze prowadzę nieco „po męsku” – same konkrety, zero miejsca na wymówki i brak głaskania po głowie. W biznesie rzadko jest to potrzebne.

[Norinommo] W takim razie pytanie do Ciebie jako eksperta. Sama od wielu lat rozwijasz swoją markę „Po sukces na szpilkach”. Masz więc nie tylko widzę, ale i doświadczenie. Powiedzmy, że mam pomysł na stworzenie nowej marki (sprawdziłam, czy jest popyt na produkt lub usługę, które chcę sprzedawać, od strony technicznej wiem, jak to wyprodukować albo już produkuję, więc te kwestie zostawiamy). Czytam ten wywiad i zastanawiam się, od czego zacząć. Jakie są, Twoim zdaniem, 3 kluczowe elementy kreowania marki, od których każdy powinien zacząć? Bo wiesz, ludzie na początku skupiają się na logo i na wyglądzie strony internetowej, co często jest krytykowane. Na ile ta wizualna strona jest ważna przy kreowaniu marki? I na jakim etapie prowadzenia biznesu powinniśmy wg Ciebie myśleć o samym tworzeniu marki — czy od samego początku? Pytam nie bez powodu, bo zwykle, gdy słyszymy, że logo jest nieważne, wizerunek jest nieważny, liczy się sprzedaż, to pojawia nam się w głowie taka myśl, że ok. To prawda, że sprzedaż w biznesie i pieniądze są jak krew w krwioobiegu firmy i to nie podlega chyba dyskusji: klienci i sprzedaż to podstawa, ale gdy spojrzymy np. na biznes offline, np. sklep z towarami dowolnej branży, to w dzisiejszych czasach klient został przyzwyczajony do pewnego standardu i jak sklep będzie zapyziały, to choćby był tam najlepszy towar na świecie, to nikt tam nie wjedzie. A umówmy się, żyjemy w świecie przesyconym towarami — większość z nich nie zbawia świata i nie jest produktem pierwszej potrzeby jak woda. Coś więc decyduje o tym, że kupujemy lub nie. A w świecie online nasz sklep, logo, wartości marki, to jak się prezentujemy, są trochę taką witryną jak w sklepie stacjonarnym i tworzą nasz wizerunek. Jak Ty to postrzegasz?


Możesz mieć świetne produkty, piękny sklep, logo, stronę i całą resztę, ale jeśli nie usłyszy o Tobie wystarczająco duża grupa ludzi to w niczym Ci to nie pomoże.


[Katarzyna] Jeśli chodzi o wizualną stronę marki to w mojej opinii jest ona ważna, jeśli ta marka staje się już rozpoznawalna. Dzisiejsze możliwości pozwalają na aktywną sprzedaż bez posiadania sklepu (stacjonarnego czy internetowego). Oczywiście, to jest wygodne, szybkie, ułatwia dokonanie płatności, ale nie jest NIEZBĘDNE. A na początku warto się skupić wyłącznie na rzeczach niezbędnych, czyli przede wszystkim na dotarciu do potencjalnych klientów!

Możesz mieć świetne produkty, piękny sklep, logo, stronę i całą resztę, ale jeśli nie usłyszy o Tobie wystarczająco duża grupa ludzi to w niczym Ci to nie pomoże. Jeśli chcesz działać online to kluczowym elementem jest dla mnie stworzenie firmowych profili w Social Mediach (możesz wybrać czy do Twojej marki bardziej pasuje Facebook czy Instagram) i rozpoczęcie regularnej komunikacji.

Jeśli pokażesz ludziom kim jesteś, co tworzysz i zdobędziesz pierwszych chętnych na Twoje produkty, wtedy możesz myśleć o sklepie. Prawda jest taka, że jeśli ktoś chce od Ciebie kupić to zrobi to nawet wtedy, gdy będzie wymagało to tradycyjnego przelewu.

O Social Mediach i tym, jak wykorzystać je biznesowo opowiadałam szczegółowo podczas jednego z moich szkoleń online (https://posukcesnaszpilkach.pl/szkolenie-online-stworz-kombajn-do-pozyskiwania-klientow/). Zachęcam do obejrzenia.

[Norinommo] Na czym więc powinniśmy się głównie skupić, gdy zaczynamy oraz wtedy, gdy już prowadzimy markę? Czy są jakieś 3 kluczowe rzeczy?

[Katarzyna] Gdy zaczynamy to przede wszystkim powinniśmy skupić się na wybraniu swojego podstawowego kanału przekazu, dotarciu do potencjalnych klientów i zrealizowaniu pierwszych zamówień. Jeśli działamy już od dłuższego czasu to kluczowa jest sprzedaż, ciągłe poszerzanie grona odbiorców i automatyzacja wybranych procesów, na przykład stworzenie tak zwanych lejków sprzedażowych (o których również opowiadałam na jednym z moich szkoleń: https://posukcesnaszpilkach.pl/szkolenie-lejki-sprzedazowe/).

[Norinommo] A najczęściej popełniane błędy przy kreowaniu marki, które obserwujesz u swoich klientów, to…?

[Katarzyna] Brak regularności, brak aktywnej promocji, brak konkretnego przekazu – kim jestem, czym zajmuje się moja firma, jakie mam produkty i komu pomagam, no i niezmiennie ciągła obawa przed sprzedażą. Bardzo często obserwuję także brak skupienia się na kluczowych tematach. Każda marka takie kluczowe tematy powinna sobie dokładnie określić.


Zdjęcie dzięki uprzejmości Katarzyny Głąb


[Norinommo] Obecnie bardzo popularne są marki osobiste. Co sądzisz o tym „trendzie”? Czy każdy właściciel obecnie powstającego biznesu online powinien myśleć o sobie jak o marce osobistej? Czy istnieje wg Ciebie jeszcze miejsce na „tradycyjne marki”? Jaka jest ich przyszłość? Nie każdy właściciel marki – z różnych powodów – chce być jej twarzą. Najczęstsze obiekcje od właścicieli firm, które ja słyszę, to lęk przed pokazaniem publicznie swojej twarzy. Czasami boją się, że ta twarz może przynieść więcej szkody niż pożytku, nie chcą uzależniać firmy od swojej osoby, albo — co często słyszę — „twarz mam jedną, a co, jak za rok zmienię zdanie i będę robić nowy biznes”? Inna sprawa to branża, w której działamy. Niektóre branże, takie jak związane z przemysłem ciężkim, elektroniką, tam gdzie głównie interesuje nas, żeby np. produkt nas nie zabił, czy mało medialne jak produkcja autobusów, wręcz mam wrażenie są kompletnie z innej bajki, żeby można było tam mówić o marce osobistej (Elona Muska zostawmy, bo to akurat często podawany przykład lidera marki, ale nie zapominajmy o tym, że jemu akurat prawnicy ostatnimi czasy podobno zabronili wypowiadać się publicznie na temat firmy, bo przynosi to więcej szkody niż pożytku), a do tego są to zwykle mało medialne biznesy, dające zwykle dużo większe pieniądze w stosunku do tych, jakie osiągają nawet duże marki osobiste. Oczywiście są wyjątki. To jak to jest? Sama się nad tym kiedyś zastanawiałam, czy na kanale prywatnym oraz firmowym udostępniać światu fragment mojego życia, bo niektórzy właściciele marek/firm tak robią, z różnym efektem. Myślę, że to nie tylko mój dylemat. Co o tym sądzisz? Co mają zrobić właściciele marek nieosobistych, którzy na razie nie są dużymi graczami w swojej branży, ale mają takie aspiracje? Masz dla nich jakąś wskazówkę?


[Katarzyna] Zacznę od tego, że będąc człowiekiem aktywnym w Internecie każdy z nas buduje sobie jakąś „markę”, mniej lub bardziej świadomie. To co wrzucasz na swoim profilu sprawia, że ludzie, którzy to widzą postrzegają Cię w określony sposób. To właśnie Twoja marka.

Czy obecnie jest miejsce na tradycyjne marki? Oczywiście! Nie ma żadnego przymusu pokazywania swojej twarzy czy promowania swoich działań własnym nazwiskiem. Często bywa to jednak pomocne. Dietetyk Anna Nowak będzie bardziej przekonująca niż poradnia dietetyczna Zdrowa Dieta :) Fryzjer, który pokazuje swoją pracę i buduje swoją markę w Internecie dużo skuteczniej zapełni swój grafik niż zwykły salon fryzjerski. Spokojnie może też ustalić wyższą stawkę za swoją pracę. Dlaczego? W obu przypadkach jako klienci mamy realny kontakt z człowiekiem i to on przekonuje nas do skorzystania z własnych usług.

[Norinommo] Prowadzisz bloga, jest tam wiele ciekawych artykułów, które serdecznie wszystkim polecam. A ostatnio opublikowałaś wpis o rutynie, a dokładnie o tym, jak wykorzystać ją w biznesie. I w związku z tym, co napisałaś, nasunęło mi się takie pytanie, które słyszę od przedsiębiorców bardzo często. Piszesz, żeby określić zadania, które są istotne i przynoszą efekty w naszym biznesie (chodziło o produkty i promocję), a później określić, jak często będziemy je powtarzać. I oczywiście masz rację, to logiczne. Ale, to, o co często pytają przedsiębiorcy, to skąd mają wiedzieć, które działania przynoszą efekty, zwłaszcza spośród tych prowadzonych w social media. Ponieważ się na tym znasz, to skorzystam z okazji, żebyś im coś podpowiedziała. Chodzi o to, że gdy tworzymy płatne reklamy, wystawiamy się na targach, wysyłamy mailing, czy prowadzimy kampanię, to widzimy prawie od razu, czy jest sprzedaż, zlecenia, nowe propozycje współpracy, zainteresowanie. Jeśli to jest oczywiście nasz cel. Czyli te efekty od razu widzimy lub nie. Natomiast w przypadku działań w social media, które notabene są zwykle prowadzone równolegle obok innych działań, trudno jest czasami określić, co działa, a co nie. Nie każdy ma dużą społeczność i taką, która reaguje na każdy post, z którą może porozmawiać, co jej się podoba, a co nie. Czasami coś publikujemy i nie ma żadnej reakcji, 3 polubienia, kilka komentarzy, albo i nie. Jeśli publikacja od razu przekłada się na sprzedaż, czy realizację innego naszego celu, to ok. Ale wiemy dobrze, że na początku to tak nie działa. Niektórzy dopiero zaczynają. Jaki klucz stosować? Skąd wiedzieć, które działania wprowadzić do rutyny, jeśli nie potrafimy na początku określić, co w social media daje najlepszy efekt? Jak to zbadać? Sporo pytań, ale podpowiedz coś, proszę.

[Katarzyna] Po pierwsze, żeby wiedzieć trzeba… sprawdzać ;) Lajki i komentarze nie są adekwatnym potwierdzeniem czy dana treść działa biznesowo, czyli przekłada się na sprzedaż. Widzimy jednak czy po wrzuceniu konkretnego postu wpadają nowe zamówienia lub pojawiają się nowe wiadomości z zapytaniami o współpracę. Oczywiście jeśli robimy wszystko w jednym czasie to nie jesteśmy w stanie tego ocenić. Dlatego też trzeba w przemyślany sposób podchodzić do publikowania swoich treści.

Dodatkowo dzięki takim narzędziom jak Bit.ly możemy użyć innego rodzaju linku w różnych Social Mediach i w ten sposób sprawdzać ilość wejść i dokonanych zamówień. Możliwości jest wiele.

[Norinommo] Wiesz, chodzi mi też o coś takiego, że firma regularnie publikuje różnego rodzaju posty, np. codziennie przez miesiąc. Sprawdza, co działa. Ale nic się nie zmienia. I pytają mnie wtedy, czy to oznacza, że robią to źle. Ile czasu mają to testować, a kiedy dać sobie spokój? Czy Facebook to może narzędzie nie dla nich, może nie taka forma komunikacji? Wprowadzają również zmiany w tematyce, długości postów, itp. i nic. Ich mała społeczność ma do 200 osób (dopiero zaczynają) i nie jest zbyt aktywna. Są marką tradycyjną, jak my, i uważają, że trudniej jest im komunikować się w social media, niż markom osobistym. Czasami ktoś coś polajkuje, na pytania zwykle nikt nie odpowiada. A przy tak małej ilości reakcji nie są w stanie stwierdzić, czy jeden post jest lepszy od drugiego, bo wszędzie ilość polubień mają na poziomie 1-4. Co mogą zrobić?

[Katarzyna] Po pierwsze, nie skupiać się na lajkach, bo one do niczego nie prowadzą. Po drugie, wiedzieć, co dokładnie interesuje ludzi, którzy decydują się zaobserwować nasz profil. Po trzecie, działać według przemyślanej strategii, bo publikować można dużo, ale to nie znaczy, że publikujemy właściwe treści.


Zdjęcie udostępnione przez Katarzynę Głąb. Katarzyna podczas prelekcji


[Norinommo] Kasiu, prowadzisz liczne projekty, piszesz e-booki, tworzysz szkolenia, występujesz na konferencjach, organizujesz live’y na FB, jesteś bardzo aktywna na Instagramie, a do tego dużo się uczysz — czy Ty jesteś osobą dobrze zorganizowaną? Wiem, że jesteś bardzo wymagająca wobec siebie i planowanie to coś, co lubisz. Jak oceniasz swoją organizację? :) Są jakieś główne elementy, na których się ona opiera?

[Katarzyna] Uważam, że jestem osobą zorganizowaną i właściwie zawsze taka byłam. Główne elementy, na których opiera się moja organizacja? Wyznaczanie priorytetów na dany czas (miesiąc/tydzień/dzień), robienie list zadań i odhaczanie kolejnych punktów. Tylko tyle i aż tyle :)

[Norinommo] Każdego dnia masz dużo zajęć na swojej liście „To do”, czy raczej wybierasz jedno, dwa najważniejsze? Jak to wszystko „ogarniasz”?

[Katarzyna] To zależy od dnia. Czasem zadań jest mnóstwo, ale są proste i stosunkowo szybkie do wykonania, czasem mam dwa zadania i spędzam nad nimi cały dzień. Nie ma tutaj reguły.

[Norinommo] A jak czegoś nie uda Ci się zrobić, to przepisujesz to na kolejny dzień, czy rozwiązujesz to inaczej? Czy Ty masz w ogóle takie zajęcia, które zaplanowałaś, ale ich realizacja się przeciągnęła? J

[Katarzyna] Przepisuję i robię w innym terminie. Świat się nie zawali od kilku niewykonanych zadań :)

[Norinommo] Ile czasu w skali miesiąca poświęcasz na rozwój firmy, a ile na działania administracyjne? I jak wygląda dzień pracy specjalisty od budowania marki? Jak go planujesz? Masz dni tematyczne, pracujesz w blokach czasowych, stosujesz jakiś system? No i jakich narzędzi używasz do planowania zajęć? Wiem, że pod ręką masz zawsze jakiś planer, lubisz notesy. Czy coś jeszcze?

[Katarzyna] Wszystko o co pytasz zmieniało się w czasie wielokrotnie, dlatego powiem Ci, jak to wygląda obecnie. Kwestie administracyjne zawsze załatwiam na początku miesiąca. Wtedy ogarniam wszystkie faktury, ważne dokumenty itp. Na rozwój firmy składa się ogrom zadań, które w zasadzie wykonuję codziennie, choć oczywiście nie codziennie robię to samo.

Nie mam dni tematycznych, nie pracuję w blokach. Rano włączam komputer, sprawdzam listę, jeśli mogę to zrobić to od razu odhaczam priorytety, a potem przechodzę do reszty zadań. Kwestiami dodatkowymi zajmuję się na końcu, kiedy mam na to czas.

To co jest bardzo istotne to to, że odmawiam większości propozycji i świadomie rezygnuję z wielu projektów. Jeśli jakieś zadanie długofalowo nie mieści się w mojej wysokiej stawce godzinowej, ani nie pomaga mi znacząco w promocji mojej marki to w 90% przypadków po prostu go nie robię. Pod ręką mam zawsze planner, notes, swoją aplikację Todo (https://posukcesnaszpilkach.pl/aplikacja-todo/). To mi wystarcza.

[Norinommo] Używałaś naszego planera MINI. Jak on pomagał Ci w Twojej codziennej pracy i utrzymywaniu produktywności? Co w nim szczególnie ceniłaś? W tym roku wybrałaś CEO tygodniowy — dlaczego właśnie ten rodzaj?

[Katarzyna] Jak najbardziej się sprawdzał! Lubię przejrzyste narzędzia, które można dostosować do swoich potrzeb. W planerze MINI bardzo podobało mi się to, że żadne miejsce się nie marnowało. Dodatkowo każda strona służyła mi tak, jak w aktualniej chwili potrzebowałam ją wykorzystać. Raz był to plan dnia, innym razem notatki ze spotkania, jeszcze innym zapiski związane z pomysłami na nowe projekty. Pełna dowolność!

Tym razem zdecydowałam się na CEO tygodniowy, bo jeśli chodzi o zadania to muszę mieć każdego dnia pogląd na cały tydzień. Tylko wtedy mam pewność, że o niczym nie zapomnę i że do każdego ważnego zadania zdążę się odpowiednio przygotować.

[Norinommo] A gdyby ktoś się zastanawiał, czy wypróbować jeden z naszych planerów, to co byś mu dzisiaj powiedziała z perspektywy czasu? Jakie korzyści odniesie?

[Katarzyna] Przede wszystkim decydując się na planner Norinommo otrzyma wielofunkcyjne narzędzie, które pomoże mu odpowiednio się zorganizować, zaplanować projekty, zapisać ważne notatki, stworzyć szkic swoich planów, czy rozpisać poglądowy budżet. Zero dodatkowych notesów, latających wszędzie karteczek, pogubionych notatek. Wszystko w jednym miejscu. To bardzo ułatwia życie! Dodatkowo planner jest stosunkowo lekki, więc można go zawsze mieć przy sobie :)

[Norinommo] A jak to jest u Ciebie z celami? Niedługo rozpoczniemy nowy rok i pewnie wiele osób postanowi zrobić podsumowanie tego, który mija. Wiem, że wyznaczasz cele każdego roku. Robisz to w ujęciu rocznym, czy może kwartalnie? Zaczynasz w styczniu, czy kolejny rok planujesz już teraz? A może już zaplanowałaś? Jak do tego podchodzisz w praktyce? Czy jest jakaś rzecz, którą robiłaś wcześniej podczas wyznaczania celów, a teraz uznajesz to za błąd i odradzasz?

[Katarzyna] Zazwyczaj cele na nowy rok wyznaczam na przełomie października i listopada. Nie są to jednak jakieś szczegółowe plany. Zwykle planuję główne projekty, które będą kluczowe w moim biznesie w danym roku (kursy, szkolenia, wyjazdy), a także zapisuję najważniejsze cele osobiste.

Przed każdym kwartałem bardziej uszczegóławiam te plany, dopisuję konkretne daty, planuję zadania jakie trzeba w związku z tym wykonać. Nie przypominam sobie jakiegoś konkretnego błędu jaki popełniałam w związku z planowaniem, myślę, że to co dla mnie byłoby błędem, dla kogoś mogłoby się okazać całkiem trafnym rozwiązaniem.

[Norinommo] Masz może dla nas wszystkich jakieś patenty i wskazówki, które były dla Ciebie odkryciem i sprawiły, że Twoja produktywność wzrosła, że teraz pracujesz jeszcze skuteczniej? Podpowiesz nam coś?

[Katarzyna] Przede wszystkim szczegółowe planowanie kwartalne, wyznaczanie kluczowych dat w miesiącu, planowanie całego tygodnia w niedzielę i bieżąca praca z listą zadań.

[Norinommo] Kasiu, a jaka jest 1 rzecz, którą robiłaś kiedyś, a teraz wiesz, że to nie sprzyja produktywności, a wręcz może ją sabotować?

[Katarzyna] Multitasking! Kiedyś byłam w tym mistrzynią, teraz wolę skupić się na jednej rzeczy w jednym czasie.

[Norinommo] A czy uważasz, że robienie podsumowań miesiąca/tygodnia jest potrzebne? Robisz coś takiego (jeśli tak, to w jaki sposób?), czy nie stosujesz? Pomaga Ci to w biznesie, czy nie ma to wg Ciebie znaczenia?

[Katarzyna] Nie robię jako takich podsumowań. Ani miesięcznych, ani tygodniowych. Jedyną formą podsumowania jaką stosuję jest analizowanie przeprowadzonych kampanii sprzedażowych, wyłapanie rzeczy które sprawdziły się świetnie i określenie rzeczy, które mogły pójść lepiej.

[Norinommo] Ponieważ ostatnio pojawiło się u Ciebie sporo materiałów dotyczących działań w social media, to muszę Cię o to zapytać: w jaki sposób sama je planujesz? Czy robisz np. plan na miesiąc, dwa do przodu? Jak to wygląda w praktyce? Siadasz z kartką (tak zakładam) i …? Co poradzisz osobom, które nie mają w tym zupełnie doświadczenia, nie wiedzą, od czego zacząć poza tym, że wybrały już te media, w których chcą działać? Jak zaplanować takie publikacje, żeby miały one szansę dać wymierne efekty, a czego nie robić, co wiele osób robi, bo myśli, że tak trzeba?

[Katarzyna] Planuję swoje działania w Social Mediach, a nawet konkretne tematy na treści, jakie mają się w nich ukazać, ale tylko przy okazji konkretnej kampanii. Wiedząc na przykład, że za dwa tygodnie rusza sprzedaż nowego szkolenia, która potrwa tydzień planuję komunikację na nadchodące trzy tygodnie.

Zwykle zastanawiam się jakie tematy chcę wtedy poruszyć, o czym muszę napisać i w jakiej formie najlepiej byłoby to zrobić. Potem wypisuję sobie kluczowe daty (np. start sprzedaży, ostatni dzień niższej ceny, jeśli taki jest, ostatni dzień sprzedaży). Następnie rysuję tabelę z datami i przyporządkowuję do nich tematy oraz konkretne Social Media, w których ma ukazać się dana informacja.

[Norinommo] Popraw mnie, proszę, jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że sporo pracujesz z domu. Jeśli tak, to jak oddzielasz sferę zawodową od prywatnej? Co robisz, żeby nie mieć poczucia, że ciągle jesteś w pracy? Chodzi mi też o chronienie swojej psychiki, bo gdy przebywamy długo w jednym miejscu, to może pojawić się coś, co obserwowałam u siebie, np. spadek kreatywności, stres, poczucie odizolowania od świata. Miałaś kiedyś podobne uczucie? Z mojego doświadczenia nie jest to łatwe (wiele lat pracowałam w ten sposób) i wymagało to ode mnie dużo samodyscypliny, asertywności i pewnego rodzaju stanowczości wobec domowników czy rodziny – bo ona niestety myśli, że jak ktoś prowadzi swój biznes, i do tego częściej jest w domu, to można wrzucić mu wszystko na głowę i oczekiwać, że zawsze będzie dostępny. Jak to wygląda u Ciebie? Masz jakieś wskazówki, jak sobie z tym radzić?


Zdjęcie dzięki uprzejmości Katarzyny Głąb. Domowe biuro


[Katarzyna] Zgadza się, właściwie 80-90% czasu pracuję w domu. Jak oddzielam strefę zawodową od prywatnej hmm… to dość trudne pytanie. Moja sytuacja jest o tyle specyficzna, że w domu pracuję nie tylko ja, ale także mój partner. Można więc powiedzieć, że z jednej strony jesteśmy w pracy, z drugiej spędzamy ze sobą cały dzień. Wydaje mi się, że dzięki temu nie mam ani poczucia odizolowania, ani też poczucia, że życie prywatne gdzieś mi umyka. Oczywiście, moja praca wygląda różnie. Czasem pracuję 5 godzin, czasem 12, ale mimo wszystko mam czas na rozmowy z partnerem, wspólny obiad, czy wspólną kawę.

Oczywiście samodyscyplina też jest tu ogromnie potrzeba. Nie da się jednocześnie pracować, robić prania i gotować obiadu. Dlatego ja sprawy domowe załatwiam wcześnie rano przed pracą, a potem dopiero późnym wieczorem.

[Norinommo] Prywatnie dużo podróżujesz. Byłaś już wielu pięknych i ciekawych miejscach. Jest jakaś podróż, która wniosła coś do Twojego życia biznesowego? Coś szczególnego podczas niej zaobserwowałaś, coś postanowiłaś zmienić, coś Cię szczególnie zainspirowało? A może w podróży zupełnie się „wyłączasz” i zapominasz o biznesie?

[Katarzyna] Wszystko tak naprawdę zależy od celu podróży. Jeśli jadę na urlop to odcinam się od tematów biznesowych i totalnie odpoczywam. Ale faktycznie była podróż, która biznesowo sporo wniosła do mojego życia. W 2016 roku wybraliśmy się wraz z moim partnerem na miesięczne workation na Majorce. Wynajęliśmy mieszkanie przy samej plaży i… to była ogromna szkoła dyscypliny!

Nigdzie wcześniej nie nauczyłam się tak sprawnego planowania, szybkiego realizowania zadań i totalnej koncentracji na pracy. Warunek był jeden, im szybciej wykonam zaplanowane zadania, tym szybciej udam się na plażę lub na miasto! Działało idealnie. Ten wyjazd pokazał mi, że czas wykonania zadań często nie zależy od samego zadania, ale właśnie od koncentracji na jego wykonaniu.

[Norinommo] Kasiu, czego mogę Ci życzyć w nadchodzącym roku? Jakie są Twoje cele, marzenia? Może jest coś, na czym obecnie bardzo Ci zależy prywatnie lub zawodowo?

[Katarzyna] Życz mi zdrowia i wytrwałości, a z resztą sama sobie poradzę :) Biznesowo na pewno jeszcze bardziej pójdę w stronę szkoleniową, choć nie chcę z tego tworzyć głównej gałęzi mojej firmy. Z pewnością chciałabym wystąpić na jakimś znanym branżowym wydarzeniu.

Prywatnie, no cóż, jako że w przyszłym roku będę obchodzić 30-ste urodziny to mam dwa ważne dla mnie cele – planowanie ślubu i zakup mieszkania :) A jak się uda to bardzo chętnie wykorzystam w końcu moją wizę i polecę w wymarzoną podróż po USA!

[Norinommo] Kasiu, serdecznie dziękuję Ci za poświęcony czas, a ponieważ nowy rok już tuż-tuż, to życzę Ci spełnienia wszystkich celów prywatnych i zawodowych oraz wielu pięknych podróżny. A na zakończenie powiedz, proszę, gdzie wszyscy zainteresowani Twoimi usługami i wsparciem mogą Cię znaleźć.

[Katarzyna] Dziękuję Aniu za zaproszenie do wywiadu i ciekawe pytania! Tobie również życzę wszystkiego co najlepsze, niech marka Norinommo prężnie się rozwija!

Zainteresowane osoby zapraszam na bloga https://posukcesnaszpilkach.pl/. W zakładce sklep (https://posukcesnaszpilkach.pl/sklep/) można znaleźć szkolenia, e-booki, indywidualne konsultacje i inne produkty oraz usługi, które stworzyłam z myślą o przedsiębiorczych kobietach, które chciałyby jeszcze bardziej rozwinąć swój biznes i zwiększyć sprzedaż, dzięki działaniom online.

Serdecznie zapraszam też na mój fanpage (https://www.facebook.com/posukcesnaszpilkach) i profil na Instagramie (https://www.instagram.com/PoSukcesNaSzpilkach/). Tam jestem bardziej „prywatnie” i niemal codziennie pokazuję kulisy mojej pracy. Regularnie pojawiają się tam również relacje ze szkoleń, konferencji no i oczywiście z podróży! W momencie, gdy odpowiadam na to pytanie równo za tydzień szykuje się kolejna! :)



Kategorie:
  • Wasze historie. Wywiady

Autor: Norinommo