„Jeśli nie zadbam o siebie, to nic nie zrobię” Wywiad z Joanną Paczkowską-Szczygieł

Rozmawiają: Anna Owczarz-Dadan (założycielka marki Norinommo) oraz Joanna Paczkowska-Szczygieł, nasza Klientka (autorka książek dla kobiet, założycielka marki Kobieta w Harmonii, twórczyni powstającej Kliniki Kobieta w Harmonii)

Wywiad z cyklu Wasze historie, w którym będziemy rozmawiali z Wami, naszymi Klientami, o tym jak prowadzicie swoje biznesy, jak one powstawały, w jaki sposób je rozwijacie, jak organizujecie swoje życie i o tym, co jest dla Was ważne.


[Norinommo] Cześć Asiu, przede wszystkim w imieniu Norinommo dziękuję za przyjęcie zaproszenia do wywiadu.

[Joanna] Witaj, Aniu. Bardzo dziękuję za zaproszenie :)   To dla mnie ogromna przyjemność móc z Tobą porozmawiać!

[Norinommo] Asiu poznałyśmy się chyba 2 lata temu, jeszcze zanim stałaś się posiadaczką planera i notesu CEO. Pamiętam, że na forum trwała dyskusja dotycząca okładki Twojej pierwszej książki „Mama w harmonii” i potrzebowałaś porady. Z racji tego, że o tworzeniu okładek troszkę wiem, napisałam, co myślę i tak się poznałyśmy. Później pytałaś mnie o rekomendację planera. Pamiętasz to jeszcze?

[Joanna] Aniu, przyznam Ci się, że zupełnie zapomniałam o tamtej rozmowie na temat okładki, ale faktycznie ona miała miejsce! Pamiętam, że podpowiedziałaś mi wtedy, jak dobrać kolorystykę. Bardzo cenne informacje.

[Norinommo] Od tamtego czasu Twoja działalność się rozwinęła i z tego, co czytałam w Twojej ostatniej książce „Mamo, możesz wszystko!”, masz ambitne i piękne plany dotyczące stworzenia kliniki, ale zanim do tego przejdziemy, powiedz coś proszę o swoich książkach. Skąd tematyka organizacji czasu i w ogóle pomysł na pisanie?

[Joanna] Piszę, odkąd pamiętam. Jako dziewięciolatka napisałam opowiadanie o królewnie Laurze. Do dziś mam wszystkie swoje ręcznie pisane w zeszytach książki na strychu. :)  Organizacją natomiast interesowałam się zawsze – bardzo nie lubię marnowania czasu, dlatego czerpię informacje na temat organizacji życia gdzie tylko mogę. Na spotkaniach autorskich, które łączę z warsztatami, okazało się, że zła organizacja jest największym problemem kobiet, z którymi się spotykam. W mojej pracy w kursach i projektach on-line także to brak dobrej organizacji swojego czasu jest czymś, o czym kobiety chcą wiedzieć więcej. Jak znaleźć czas na to, co jest naszą pasją? Jak znaleźć czas na to, aby po prostu posiedzieć i odpocząć? Ujmuję te tematy w kursach i projektach, ale któregoś dnia podjęłam decyzję, aby napisać na ten temat książkę, pokazując, jak ja sama się organizuję, że znajduję czas na wszystko to, co jest dla mnie ważne, zaczynając od siebie samej.

[Norinommo] Tytuły książek, które napisałaś, sugerują, że kierujesz je do mam — czy tylko? Uważasz, że kobiety, które nie mają dzieci czy rodziny, również mogą z nich skorzystać? W jakim zakresie? A może to nie jest książka tylko dla kobiet? Możesz mężczyźni też skorzystają na jej przeczytaniu?

[Joanna] Moje książki czytają głównie mamy, ale ponieważ piszę o naszej najważniejszej roli – roli kobiety – każda z nas, czy jest mamą czy nie, powinna przeczytać każdą z moich książek. Dowiedziałam się w ubiegłym roku, że moje książki czytają też mężczyźni! Od kilku otrzymałam informacje zwrotne, że zwróciłam w nich uwagę na rzeczy, które im samym nigdy nie przyszły do głowy. Cieszy mnie to, bo oznacza, że moja idea zmiany myślenia u kobiet na ich temat rozchodzi się także na mężczyzn, że oni mogą pomóc kobietom w tych zmianach.

[Norinommo] Książki to nie jedyny Twój projekt. Widziałam, że prowadzisz również kursy związane ze stworzoną przez Ciebie marką Kobieta w Harmonii. Te programy są kierowane głównie do kobiet, ale odnoszę wrażenie, że to coś więcej. Czytałam w Twojej ostatniej książce, że pracujesz nad uruchomieniem kliniki dla kobiet. Czym ona będzie się zajmować? Czujesz życiową misję związaną z tym tematem? No i powiedz mi proszę, skąd bierzesz energię, żeby to wszystko tak skutecznie realizować?


Jeśli nie zadbam o siebie, to nic nie zrobię. Jeśli zapomnę o sobie, to w najlepszym przypadku w końcu trafię do szpitala. A tego nie chcę, dlatego w moich planach jest także miejsce na mnie samą. 


[Joanna] Pomysł stworzenia Kliniki powstał wiele lat temu. Wiele naście lat temu nawet, bo w czasach moich studiów. Kiedy jeździłam na zajęcia, mijałam stary opuszczony, piętrowy budynek. Marzyłam o tym, aby stworzyć w nim miejsce dla kobiet. Miały być gabinety, w których kobiety miały uzyskać wszelaką pomoc. Miała być brafiterka, pokój na jogę, itd. Potem budynek został wyburzony i w jego miejsce postawiono kolejny szklany dom. Marzenie o Klinice zostało natomiast wyparte przez moją pracę nad sobą, którą zajęłam się właśnie od studiów. Temat Kliniki wrócił do mnie podczas jesiennego urlopu w Chorwacji, dokładnie wtedy, kiedy kupiłam planner Norinommo i szykowałam się powoli do kolejnego roku. Napisałam wtedy list do siebie za 10 lat i w trakcie pisanie pojawiła się w mojej głowie ta myśl – powstanie Klinika. To było coś niesamowitego! Nie wiem, czy mnie zrozumiesz, ale miałam wrażenie, że umarłam i urodziłam się na nowo. To było TO. Klinika nieco zmieniła kształt, ale to wciąż miało być miejsce dla kobiet – dla ich potrzeb. Na tą chwilę mam ogólną wizję Kliniki. Widzę oczami wyobraźni, jak wygląda dom, w którym będzie się znajdować. Nie wiem, jak zdobędę ten dom, bo na tą chwilę ciężko mi sobie wyobrazić, że mielibyśmy brać kolejny kredyt :D Ale wiem, bo już nie raz mnie to spotkało, że kiedy nadejdzie czas na poszerzenie działań związanych z Kliniką, dom sam się pojawi :)  Rozwój Kliniki zaplanowałam na lata. Będę rozbudowywać ją stopniowo, a za 8-10 lat Klinika będzie prosperować w pełnej krasie. Będą zabiegi medycyny alternatywnej. Będzie joga, medytacja. Będą spotkania grupowe – przeniosę swoje projekty on-line do Kliniki. Będą także tematyczne spotkania, połączone z rozwojem osobistym, zdrowotnym i organizacyjnym, ale nastawione głownie na luźne spędzanie czasu. Chcę też nawiązać współpracę ze specjalistą ajurwedyjskim lub lekarzem łączącym medycynę zachodnią ze wschodnią. Będzie punkt pobrań krwi pod kątem zdrowia kobiecego i analiza wyników. Od punktu pobrań chcę właśnie zacząć – już zaczęłam. :)  Skąd biorę energię? Po prostu robię to, co jest dla mnie najważniejsze, nie trwonię energii na rzeczy zupełnie mi niepotrzebne. Skupiam się na tym, czego chcę i działam małymi krokami. A przede wszystkim pamiętam, że najważniejsza w tym wszystkim jestem ja sama. Jeśli nie zadbam o siebie, to nic nie zrobię. Jeśli zapomnę o sobie, to w najlepszym przypadku w końcu trafię do szpitala. A tego nie chcę, dlatego w moich planach jest także miejsce na mnie samą. :) 

[Norinommo] To prawda. kiedyś, dawno temu, też zdarzyło mi się o tym zapomnieć i nie skończyło się to dobrze. 

Z doświadczenia wiem, że napisanie książki wymaga samodyscypliny i naprawdę dobrej organizacji, zwłaszcza gdy masz dzieci i robisz to w self publishingu (dla osób, które nie widzą, polega to w skrócie na byciu autorem i wydawcą jednocześnie). To jak Ty to robisz? Jak się organizujesz? Co, a może kto Ci w tym pomaga?

[Joanna] Pomaga mi planowanie w zgodzie ze sobą, pomaga mi mój własny rozwój osobisty, bo skuteczne działanie to nie tylko techniki, ale przede wszystkim nasze własne nastawienie. Pomaga mi mój mąż, bez którego nie osiągnęłabym tyle. W planowaniu zawsze byłam dobra. Ale w działaniu, w realizowaniu planu dobra jestem, odkąd zaczęłam pracować nad swoim poczuciem własnej wartości, swoją proaktywnością, czyli braniem odpowiedzialności za to, co mówię i co robię. Te cechy charakteru i kilka innych są niezbędne, aby dobrze się zorganizować. O tych cechach pisałam w książce „Mamo, możesz wszystko! To, co najważniejsze”, w której zdradzam moje patenty na skuteczną organizację.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Joanny Paczkowskiej-Szczygieł. Joanna z w domowym gabinecie


[Norinommo] Asiu, skoro o organizacji mowa, to pytanie samo się ciśnie na usta: Jak Joanna Paczkowska-Szczygieł organizuje swój typowy dzień pracy? O której zaczynasz? Pracujesz z domu czy z biura? Co Ci pomaga w dobrej organizacji? Widziałam, że dużo notujesz i przyznam szczerze, że nie widziałam do tej pory jeszcze tak fajnie prowadzonego notesu, jak Twój. Jak Notes CEO Ci w tym pomaga? Jak z niego korzystasz?

[Joanna] Obecnie pracuję w domu i poza nim. Nawiązałam współpracę z jednym z laboratoriów, co jest wstępem do mojej Kliniki. Można powiedzieć, że zdecydowanie ona zaczyna powstawać i między innymi dlatego założyłam dla niej osobną stronę na Facebooku. Rano pobieram krew, potem wykonuję prace tzw. wirtualne. Realizuję je albo jeszcze w punkcie pobrań, kiedy nie mam już pacjentów, albo wracam do domu i działam w swoim gabinecie lub na tarasie w ogrodzie, jeśli pogoda na to pozwala. Wstaję o 4:45, głównie dlatego, że najbardziej chłonna i produktywna jestem właśnie rano :). Mam swój czas na rozwój osobisty, w czym nie ustaję, oczywiście. Mam czas na spokojne zajęcie się sobą – chyba jedyny taki w ciągu dnia, bo jako że wcześnie wstaję, wcześnie też kładę się spać, czyli zaraz po tym, jak położę spać swoje dziecko :D O tym, jak ważne jest zadbanie o wszystkie obszary swojego własnego życia pisałam w mojej książce „Mamo, naostrz piłę!”, uważam, że najlepszej z tych, które napisałam. Zajmuję się mnóstwem projektów, poza pobieraniem krwi prowadzę też roczną grupę rozwojową i tworzę do niej szablony, ułatwiające działanie w konkretnych tematach, prowadzę kursy i grupy podpięte pod te kursy, piszę nowe książki albo poprawiam napisane, sama wydaję swoje książki, więc też trochę czasu zajmuje mi wrzucenie ich do systemu wydawniczego i zlecenie druku. Organizuję spotkania autorskie, dostałam propozycję pisania do naszej lokalnej gazety artykuły dla kobiet, piszę bloga, prowadzę fanpage i darmową grupę z darmowymi wyzwaniami, a na to wszystko też trzeba przeznaczyć trochę czasu. A dodatkowo jestem jeszcze po prostu ja sama, jest mój syn i mój mąż, moi znajomi i krewni. Dla nich też znajduję czas. Jest dom, który sam się nie posprząta. Gdyby nie skuteczna organizacja, nie byłabym w stanie robić tego wszystkiego. Tak, uwielbiam notować, organizować na papierze, zwłaszcza w notesach, które są profesjonalnie wykonane. To między innymi podoba mi się w plannerach Norinommo i notesach CEO. Mam dwa notesy CEO. Jeden nazwałam „BIZNES”, drugi „PROJEKT ŻYCIE”. W tym pierwszym mam notatki na temat wydawanych książek (wydałam już 5 z nich i w notesie tym zapisuję wszystkie informacje związane z nimi, z ich promocją, z pakietami, w których się pojawiają, itd.), na temat kursów, które organizuję, jak Dom pod kontrolą, Cele pod kontrolą, w przyszłym roku planuję wypuścić kurs Kuchnia pod kontrolą, projektów takich jak Rok w Harmonii czy Kobieta w Harmonii, ale także informacje związane z fanpage’em, Instagramem czy z You Tubem, który powoli uruchamiam. W tym drugim notesie CEO, „Projekcie Życie”, zawarłam wszystko to, co dotyczy moich spraw niebiznesowych, czyli sprawy zdrowotne, sprawy związane z moimi mężczyznami (żeby było jasne, chodzi o męża i syna :D ), z domem, takie jak plan porządków, listy potrzebnych w domu rzeczy, itd., plany podróży, czyli miejsca do zobaczenia, lista rzeczy, które należy mieć w aucie podczas podróży, w walizce mojej, w walizce mojego syna, albo takie, które zabieramy, kiedy jedziemy gdzieś tylko na jedną noc. Swoją drogą uwielbiam tworzyć listy i bardzo żałowałam, kiedy chciałam zamówić trzeci notes CEO, aby móc robić w nim tylko listy :D, a w sklepie nie było już żadnego! Stworzyłam je sobie w zwykłym notesie. Mam już koło 70 list.

[Norinommo] To chyba jesteś najbardziej zorganizowaną osobą jaką do tej pory poznałam :) 

A skoro jesteśmy w temacie produktów Norinommo, muszę Cię o to zapytać i zrobię to wprost, bo zawsze fascynuje mnie to, w jaki sposób Klienci z nich korzystają. Każde zdjęcie wrzucone na Instagram czy FB jest dla mnie inspiracją do dalszej pracy, bo widzę, jak działacie: jak pomógł Ci nasz planer w organizacji życia prywatnego i pracy? Jaki to był rodzaj planera i co w nim szczególnie cenisz?

[Joanna] Jestem bardzo zadowolona z plannera Norinommo. Pierwszy raz zdarzyło się tak, że chciałam zamówić na kolejny rok planner tej samej firmy, co mówi samo za siebie! Ja w 2018 roku korzystałam z plannera tygodniowego bez harmonogramu. Planner miał puste okna do wypełnienia na każdy dzień, co było dla mnie o tyle fantastyczne, że mogłam wypełniać je zgodnie z własną potrzebą. W jednym tygodniu wpisywałam prace domowe, a w innym tygodniu w tym samym miejscu mieściły się sprawy związane z rodziną. Totalna elastyczność, co uwielbiam, a nie sztywne narzucenie, gdzie co ma być, co zwykle kończyło się korektorowaniem :) W Plannerze Norinomo zmieściłam wszystko to, czego potrzebowałam, i to też zdarzyło się po raz pierwszy. Zwykle miałam przy sobie dwa notesy, tym razem okazało się, że mam tak dużo miejsca na swoje notatki, których, jak zauważyłaś, Aniu, jest cała masa! To dla mnie ogromny plus, dlatego bardzo żałowałam, że nie mogłam kupić plannera Norinommo na 2019. Nie kupiłam żadnego innego, po prostu założyłam swój kalendarz w zwykłym zeszycie.

[Norinommo] Może są jakieś strony/elementy planera, o których szczególnie chciałabyś powiedzieć innym osobom — zwłaszcza tym, które być może zastanawiają się jeszcze nad jego zakupem — i uważasz, że bardzo ułatwią im życie? A może masz może jakiś swój patent/pomysł na korzystanie z niego, który bardzo ułatwił Ci realizację Twoich celów i może pomóc innym?

[Joanna] Zdecydowanie polecam wypełnienie tych stron, które zawierają szczegółowy plan na najbliższe pół roku. To tabela, w której zawarta jest informacja, kto jest nam w stanie pomóc w realizacji celu, jak poznamy, że cel został osiągnięty, itd. Kiedyś czytałam o rozpisaniu sobie celu na takie szczegóły, ale nigdy tego nie zrobiłam. Kiedy w 2018 roku korzystałam z plannera Norinommo, postanowiłam wypełnić te pola i byłam zdumiona, jak takie spojrzenie z boku na własny cel rzeczywiście zwiększa skuteczność w działaniu. Bardzo pomogły mi też strony zaraz za tabelą z planem miesiąca, mam tu na myśli mały kalendarz miesięczny m. in. z działaniami marketingowymi. W końcu nie musiałam tego rozpisywać w osobnym notesie, ale mogłam zaplanować wpisy na fangpage czy Instagram, albo nawet na bloga rozpisać właśnie tam. Promocja książki, przedsprzedaż, spotkanie autorskie, wszystko to znalazło się właśnie tam. Obok znajduje się tabela z możliwością tworzenia list i naturalnie wykorzystałam to do tego. :) Tworzyłam listy aktualne, czyli jeśli wyjeżdżaliśmy na jakiś dwudniowy urlop czy na dłuższe wakacje, to tam w odpowiednim miesiącu zapisywałam, co mam zrobić w związku z tym wyjazdem. Jeśli planowałam kurs, to też tworzyłam tutaj listę zadań do wykonania w sprawie kursu, jak stworzenie landing page, przedsprzedaż, opublikowanie tu i tu, itd. Dla mnie ogromnym plusem jest to, że mam wszystko w jednym miejscu, i choć planner jest chudy, to jest tak świetnie zaplanowany, że miałam poczucie, jakby był stworzony dla mnie :D Do takiej organizacji biznesu albo życia prywatno-rodzinnego posłużyły mi też miejsca na końcu plannera. Plan urlopów ze szczegółami, plan projektu, który realizuję z moim synem, plan porządków, prowadzenie budżetu w specjalnym miejscu. Wycisnęłam z tego plannera wszystko, co mogłam, wykorzystałam go na maksa. Na pewno jednak trzeba najpierw zaplanować coś dokładnie, aby rzeczywiście ułatwić sobie realizację zadań.


Ja cały czas powtarzam, że skuteczność, produktywność w działaniu to nie tylko pewne techniki, ale przede wszystkim praca nad naszych charakterem.


[Norinommo] A jak w takim razie planujesz większe projekty? Wiesz, ile osób, tyle opinii. Jedni planują rocznie, inni kwartalnie, a jeszcze inne osoby skupiają się na kolejnym miesiącu. Nie wiem, czy czytałaś książkę „12 tygodniowy rok”? Jej autor zachęca do planowania/wyznaczania celów na maksymalnie 12 tygodni. I to w sumie wydaje się być fajnym pomysłem, bo 12 tygodni to okres na tyle długi, aby móc już zrealizować cele z kategorii długoterminowych, ale na tyle krótki, abyśmy nie poczuli się zniechęceni brakiem od razu widocznych rezultatów podejmowanych działań (jak to może być w przypadku planowania rocznego) oraz, co ważne, możemy ochronić się w ten sposób przez prokrastynacją — gdy mamy na widoku cel, którego termin realizacji wyznaczamy np. na za 8 miesięcy od dzisiaj, to powstaje pokusa, żeby pewne kroki odciągać w czasie, bo przecież jeszcze mamy go sporo. Co o tym sądzisz i co sprawdza się u Ciebie?

[Joanna] Nie znam tej książki, ale o tej metodzie słyszałam. Ja jednak jestem uczniem Stephena Coveya i planuję długoterminowo, co w praktyce oznacza, że mam plan na najbliższe 20 lat :D Natomiast ten plan nie jest szczegółowy, a bardzo ogólny. Kiedy mam plan 10 letni, tworzę plan 5 letni, potem plan roczny. I ten roczny opisuję sobie dosyć szczegółowo, dzieląc życie na 8 ważnych dla mnie obszarów. Wiem, co chcę osiągnąć za 5 lat, analizując swoje życie zatem wiem, co mogę osiągnąć w tych tematach w ciągu najbliższego roku. Tworzę konkretne cele na ten rok, a potem rozbijam go na zadania. Od czasu pracy z plannerem Norinommo najpierw rozpisuję te cele na szczegóły, o których wspominałam wcześniej, a potem wypisuję wszystkie zadania, które należy wykonać, aby ten cel w tym roku osiągnąć. Kiedy mam plan roczny, czyli wiem, gdzie chcę być na koniec kolejnego roku kalendarzowego, rozpisuję resztę. Plan wydanych książek mam stworzony do końca roku 2022. W plannerze rocznym zapisuję sobie zaplanowane daty wydania książek na ten konkretny rok, potem zapisuję zaplanowane kursy albo projekty. Kolejny krok to zapisanie sobie terminów ich promocji, czyli jakaś przedsprzedaż albo promocje okazjonalne. Kiedy mam ten zarys biznesowy, mogę zapisać nasze urlopy (mamy zaplanowane ważniejsze i dłuższe wyjazdy z wyprzedzeniem), a potem inne ważne sprawy, jak wesele w rodzinie, urodziny, szkolenia, na które się zapisałam, itd. Tak mam zaplanowany ogólnie rok. Na tej podstawie planuję następnie każdy miesiąc i z planu miesięcznego korzystam, planując tydzień.


[Norinommo] Nie wiem, czy wiesz, ale w Norinommo prowadzimy taką serię Produktywność Krok po kroku. Polega to na tym, że co 2 tygodnie w poniedziałek na naszym blogu ląduje nowy artykuł o tym, co robić, by być bardziej produktywnym. Pytanie do Ciebie, osoby, która napisała książkę o organizacji czasu, jakie są 3 Twoim zdaniem kluczowe rzeczy, dzięki którym możemy osiągnąć swoje cele, mieć poczucie życia pod kontrolą i działać produktywniej w swojej firmie? Co poradziłabyś komuś, kto dopiero startuje ze swoim biznesem?

[Joanna] Ja cały czas powtarzam, że skuteczność, produktywność w działaniu to nie tylko pewne techniki, ale przede wszystkim praca nad naszych charakterem. Wiem to po sobie, bo w planowaniu jestem mistrzem :D Ale dopiero, odkąd zaczęłam pracować nad swoim charakterem, zaczęłam też realizować swoje cele. Pierwszym elementem zatem jest wzięcie odpowiedzialności za własne życie, świadomość, że to my sami decydujemy o tym, co takiego ma miejsce w naszym życiu. Wiadomo, czasem los robi nam niespodzianki, nie na wszystko przecież mamy wpływ. Ale mamy wpływ na siebie i na swoje myśli, słowa, na nasze decyzje. Uświadomienie sobie, że to my sami możemy wpłynąć na stopień realizacji naszych celów, uważam za kluczowe. Drugim elementem istotnym w skutecznym działaniu jest określenie efektu, jaki chcemy osiągnąć, czyli wiedza na temat tego, czego my właściwie chcemy. Dopiero to pozwala nam dobrze zaplanować działania i iść w kierunku, w którym chcemy iść. Trzecim elementem, który uważam za priorytetowy, jest zadbanie o siebie, o swoje zdrowie, o odpowiedni odpoczynek. Kiedy dbam o swoje ciało, czyli jem odpowiednie produkty, piję duże ilości wody, stosuję okresowe oczyszczanie organizmu, badam się regularnie, odwiedzam specjalistów, to wiem, że ono nie odmówi mi w którym momencie. Kiedy znajduję czas na relaks, na jogę, na poczytanie w ogrodzie, powyrywanie chwastów :D, swego rodzaju medytację, wizytę u kosmetyczki, czy po prostu kąpiel w wannie przy świecach i z książką, to wiem, że zadbałam o swoją duszę i emocje i przez to zyskuję więcej siły i energii. Kiedy wyjeżdżam z rodziną albo spędzam z moimi chłopakami czas w inny sposób, np. jeżdżąc po okolicy na rowerach, to ładuję nie tylko emocje, ale i swoją potrzebę kontaktu z bliskimi. Taka naładowana pozytywnie, zadbana, mam mnóstwo sił na to, aby pracować i rozwijać swój biznes. Bez tego wszystkiego na pewno nie osiągnęłabym tyle, ile dotąd osiągnęłam.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Joanny Paczkowskiej-Szczygieł. Joanna z synem

[Norinommo] Wspomniałaś, że pracujesz z domu. Czy Ty, tak jak wiele osób pracujących w domu, „walczysz” na co dzień z domownikami/rodziną/spisywaczami liczników i innymi osobami, które widzą, że jesteś w domu i myślą, że przecież skoro prowadzisz swój biznes i „JESTEŚ W DOMU”, to możesz zrobić wszystko, kiedy tylko oni mają na to ochotę, bo przecież to Twoja firma: masz full czasu i robisz, co chcesz ? Wiesz, napiszesz książkę, zorganizujesz konferencję i obiad ugotujesz, a w międzyczasie odbierzesz dzieci ze szkoły. Trochę to być może przerysowuję, ale wiesz, o co chodzi. Jak to wygląda u Ciebie?

[Joanna] Nie mam takiego problemu, dlatego że większość swojej pracy wykonuję jednak w gabinecie, w którym także pracuję, współpracując z laboratorium. Kiedy natomiast pracuję w domu, to mam na to przeznaczony specjalny czas, siadam do komputera i po prostu oddaję się pracy. Czasem kończę pracę w punkcie pobrań wcześnie i wówczas mam czas w domu popracować przy komputerze, zanim pojadę do przedszkola po syna. Ze względu jednak na to, o czym wspomniałaś – czyli jestem w domu i mogę jednocześnie robić wszystko inne – staram się znaczną większość pracy wykonywać poza domem.

[Norinommo] Czytać nas będą przedsiębiorcy — i kobiety i mężczyźni, ludzie aktywni, doświadczeni, bo tacy jesteście, i zwykle sporo czytający. Dwa pytania: Czy w ostatnim czasie czytałaś jaką książkę związaną z biznesem, rozwojem osobistym czy organizacją czasu, którą możesz polecić, bo okazała się być bardzo wartościowa oraz od razu drugie pytanie: czy jest jakaś osoba, która w świecie biznesu jest dla Ciebie inspiracją, mentorem?

[Joanna] Uwielbiam słuchać Briana Tracy’ego. W aucie, kiedy wybieram się w podróż dłuższą niż 10 minut, włączam sobie audiobooki i słucham, czasem kilka razy tych samych tekstów. Bardzo do mnie przemawia to, o czym mówi. Mogę powiedzieć, że to on właśnie jest dla mnie ogromną inspiracją. Podobnie mam z Kamilą Rowińską. To, ile przeszła, a gdzie jest teraz, jest wielką motywacją, że pracując intensywnie można osiągnąć to, czego się pragnie. Zarówno książki Briana, jak i Kamili mogę z czystym sumieniem polecić. Ale największe wrażenie zrobiła na mnie książka Stephena Covey’a „Najpierw rzeczy najważniejsze”. Skupia się na rozwoju osobistym, ale w kontekście organizacji i rozwoju firmy, więc jest wieloaspektowa. Informacje tam zawarte można zastosować zarówno w życiu osobistym, jak i we własnej firmie.

[Norinommo] I tak sobie myślę, że skoro jesteś osobą, która napisała już kilka książek, a być może czyta nas teraz ktoś, kto myśli o samodzielnym wydaniu książki i wciąż się zastanawia, to czy masz dla niej / dla niego jakieś wskazówki, którymi chciałabyś się podzielić? Coś, czego się nauczyłaś odnośnie do self publishingu, czego się zupełnie nie spodziewałaś, albo przed czym przestrzegasz? Coś, co Cię zaskoczyło i może komuś pomóc.

[Joanna] Selfpublishing polecam zdecydowanie bardziej niż wydawanie z wydawnictwem, ale to, na co trzeba się nastawić, to dużo większy nakład pracy, związany z promocją książki. Wydając z wydawnictwem mamy tę kwestię załatwioną – to na wydawnictwie w większej mierze spada wypromowanie książki tak, aby dobrze się sprzedawała. Kiedy podjęłam decyzję o samodzielnym wydawaniu, nie pomyślałam o tym, aby dobrze zaplanować promocję książek i dopiero po wydaniu pierwszej książki „Mama w Harmonii” i stwierdzeniu, że jeśli ja nie mówię o książce, to ona znika z pamięci odbiorców, zabrałam się za planowanie promocji, mimo że mówiłam o tej książce dużo jeszcze przed wydaniem. Z kolejnymi książkami było już inaczej, między innymi dlatego, że była już pierwsza książka, ale przede wszystkim dlatego, że promowanie ich wyglądało zupełnie inaczej. I tak np. na spotkaniu autorskim po wydaniu drugiej książki, powieści „Dom nad rzeką”, został wyprzedany niemal cały mój nakład drukowanych książek. W domu zostało mi tylko kilka sztuk, które i tak potem jeszcze rozesłałam czytelniczkom. Myślę, że trzeba się zastanowić, co takiego zobowiązuje się wykonać wydawnictwo i zdać sobie sprawę, że wszystko to trzeba będzie zrobić samemu. Zlecenie zredagowania tekstu, zlecenie składu albo wykonanie go samodzielnie, zaprojektowanie okładki lub zrobienie jej samodzielnie, organizację spotkań autorskich i promocja ich znacznie wcześniej, promowanie książki w sieci, stworzenie sklepu na stronie, za pomocą której będzie można także tę książkę kupić, i wiele innych aspektów.

[Norinommo] Na koniec prośba – jaką jedną radę dałabyś przedsiębiorcom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z planowaniem?

[Joanna] Spraw sobie doskonały planner! :D Uważam, że dobry planner to połowa sukcesu w rozpoczęciu planowania. A potem zadbanie o te 3 najważniejsze rzeczy, które ułatwiają skuteczne działania, o czym rozmawiałyśmy chwilę temu.

[Norinommo] To jakie masz plany, jeśli możesz zdradzić, na najbliższe miesiące, może rok? Masz w planach może jakąś nową książkę?

[Joanna] Mam w planach wydanie jeszcze przynajmniej 10 książek. Część z nich jest napisana – to powieści sprzed lat, które powoli odnajdują światło dzienne, jak chociażby „Dom nad rzeką”, czy „Tam, gdzie śpiewają dusze…”, napisaną, kiedy miałam 19 lat. W maju tego roku planuję wydanie innej powieści z tamtego okresu, „Zapach namiętności”, w wakacje „Światełko nadziei”, napisaną w okresie studenckim, czyli miałam jakieś 25 lat. Z poradników planuję wydać, najprawdopodobniej w grudniu tego roku, „Dom w Harmonii”, czyli połączenie plannera z poradnikiem, jak wprowadzić do domu harmonię, nad czym sama obecnie pracuję. To ma być także pewnego rodzaju pamiętnik, taka osobista relacja, dzięki której czytelnik łatwiej wprowadzi zmiany w swoim domu. To nie jest książka w stylu Perfekcyjna Pani Domu – nie jestem nią i nigdy nie będę. Harmonia to nie sterylna czystość, ale przede wszystkim uczucie, że jestem u siebie, na swoim miejscu. Taki jest cel tej książki. W przyszłym roku chcę wydać książkę „Mama w Harmonii żyje pasjami”. To ma być zbiór wywiadów z mamami, które łączą macierzyństwo z pasją lub biznesem i świetnie spełniają się w obu rolach. Chcę pokazać, że będąc mamą nie można zapomnieć o swoich własnych pragnieniach i że jest to jak najbardziej możliwe do pogodzenia. Będzie też książka z moimi autorskimi przepisami – „Harmonia na talerzu” oraz poradnik zdrowotny dla mam, na temat badań krwi, wizyt lekarskich, różnych maminych objawów chorób itd., pt. „Mamo – na zdrowie!”. A reszta niech zostanie póki co okryta mgłą tajemnicy. :) 

[Norinommo] Asiu, serdecznie dziękuję Ci za tę rozmowę i życzę Ci realizacji wszystkich pięknych celów, które sobie wyznaczyłaś. Gdzie można znaleźć Twoje książki i Ciebie samą?

[Joanna] Aniu, ja również dziękuję Ci za zaproszenie i za tę przemiłą rozmowę :) Wszystkie informacje na mój temat można znaleźć na stronie www.kobietawharmonii.com. Prowadzę też dwie strony na facebooku – www.facebooku.com/mamawharmonii i www.facebook.com/klinikakwh. Na pierwszej stronie pojawiają się tematy, związane z rozwojem osobistym, organizacją i zdrowiem, a na drugiej – postępy związane z powstawaniem Kliniki oraz tematy czysto medyczne, czyli zdrowie. Zapraszam serdecznie do obserwowania obu stron, bo zawsze można wynieść z nich coś dla siebie. Na blogu natomiast co niedzielę pojawiają się wpisy w jednym z tych trzech tematów, pisane przeze mnie i dwie moje współdziałaczki w naszym zespole Kobieta w Harmonii. :)  Naszym czytelnikom chciałabym życzyć życia takiego, jakie sobie wymarzą – nie ma większego poczucia spełnienia, jak życie w harmonii z samym sobą.


A Tobie dziękuję za poświęcony czas i mam nadzieję, że znalazłeś/aś w mojej rozmowie z Joanną coś wartościowego. Pozdrawiam i zapraszam na kolejne wywiady z przedsiębiorczymi osobami, które korzystają z naszych produktów.

Kategorie:
  • Wasze historie. Wywiady

Autor: Norinommo