„Można powiedzieć, że branża beauty sama mnie wybrała” wywiad z Robertem Oczyńskim 1/2

­­


„Można powiedzieć, że branża beauty sama mnie wybrała”

Rozmawiają: Anna Owczarz-Dadan (założycielka marki Norinommo oraz jej główny projektant) oraz Robert Oczyński, nasz Klient (współzałożyciel i general manager PRO Make Up Academy – warszawskiej akademii wizażu)

To pierwszy wywiad z cyklu Wasze historie, w którym będziemy rozmawiali z Wami, naszymi Klientami, o tym jak prowadzicie swoje biznesy, jak one powstawały, w jaki sposób je rozwijacie, jak organizujecie swoje życie i o tym, co jest dla Was ważne.

[Norinommo] Dzisiaj gościem mojego wywiadu będzie główny manager prężnie rozwijającej się warszawskiej spółki, profesjonalista w każdym calu, mężczyzna niezwykle uprzejmy, życzliwy i skuteczny w działaniu. Robert Oczyński, bo o nim mowa, jest nie tylko naszym klientem od samego początku istnienia Norinommo, ale też osobą, która między innymi była dla mnie inspiracją do całej serii wywiadów z naszymi Klientami, które dla Was przygotowujemy. Dlaczego, o tym za chwilę. Robert jest głównym managerem, specjalistą ds. obsługi klienta i współzałożycielem najlepszej szkoły wizażu w Polsce, PRO MAKE UP ACADEMY z Warszawy.

Robercie, dziękuję za przyjęcie zaproszenia do wywiadu i od razu na wstępie jeszcze raz gratuluję 100 000 followersów w ostatnim czasie na Instagramie. Już prawie 40 000 osób na FB jest związanych z Waszą marką. Mówię o tym m.in. dlatego, że mam wrażenie, że w ostatnim czasie liczba osób skupionych wokół Waszej firmy i marki wzrasta w tempie godnym pozazdroszczenia. Za chwilę jeszcze o to zapytam :) 

[Robert] To ja dziękuję – to mój pierwszy wywiad i muszę przyznać – trochę się tym stresuję.

[Norinommo] Nic się nie stresuj :)  Będzie dobrze. Poznałam w życiu wiele osób, ale muszę przyznać, że — jak mało kto — od naszego pierwszego kontaktu zrobiłeś na mnie duże wrażenie i to wrażenie utrzymuje się po każdym kolejnym kontakcie. Nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale jesteś bardzo szczególnym Klientem. Dlatego, tworząc ten cykl wywiadów, pierwszą osobą, która naturalnie natychmiast pojawiła się w mojej głowie, z którą koniecznie muszę porozmawiać, byłeś Ty. Mamy fantastycznych Klientów. Jestem Wam bardzo wdzięczna za każdą formę wsparcia marki, więc nie chciałabym, żeby ktoś teraz poczuł się niedoceniony. Doceniam każdą osobę, która nam zaufała. Są też osoby, które dodatkowo tak lubią nasze produkty, że same promują markę wśród swoich klientów i przyjaciół. I jest też Robert.

Ty dosłownie zawsze wspierasz – dobrym słowem, uwagą, poleceniem, podpowiedzią, własnym pomysłem, serdecznością, ogromnym zaangażowaniem i robisz to zawsze z własnej inicjatywy, niezwykle uprzejme i bezinteresownie. Ilość czasu, jaką poświęciłeś Norinommo, jest naprawdę nieoceniona i serdecznie za to dziękuję. Dla mnie to jest coś absolutnie niesamowitego.

[Robert] Same superlatywy :-)  Szczerze mówiąc, Norinommo odkryłem zupełnie przypadkiem (wydaje mi się, że zaczęło się od kupna list zakupowych), ale już wtedy spodobała mi się idea, pomysły i produkty. Pamiętam, jak z niecierpliwością czekałem na przedsprzedaż pierwszego plannera – pokładałem w nim wielkie nadzieje – i nie zawiodłem się!

Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach bezinteresowność nie jest dobrze postrzegana. Zawsze oczekujemy czegoś „w zamian”, przysługi za przysługę, honorarium czy chociażby długu wdzięczności. Świat byłby lepszy, gdybyśmy codziennie choć jedną rzecz zrobili bezinteresownie, bez oczekiwania na poklask, uznanie czy lajk w social mediach.

[Norinommo] Niestety, również mam takie wrażenie. I mam też jednocześnie nadzieję, że to się kiedyś zmieni, bo przecież serdeczność nic nas nie kosztuje, a może komuś innemu bardzo pomóc. Staram się sama tak postępować i dlatego tak mnie ująłeś. Poza tym, że jesteś wyjątkową osobą, to równie wyjątkowa jest Twoja praca, droga zawodowa. Jesteś współwłaścicielem najlepszej szkoły wizażu w Warszawie, ale nie tylko współzałożycielem, ale również osobą odpowiedzialną za profesjonalny wizerunek marki PRO MAKE UP ACADEMY, obsługę klienta, zarządzanie i domyślam się, że również media społecznościowe. Coś pominęłam? :) 

[Robert] Tak, to wszystko wchodzi w zakres moich obowiązków – dodałbym do tego codzienne zarządzanie akademią – bycie na miejscu, spotkania z kursantami i uczennicami, dbanie o to, by wszystko było na miejscu i na czas. To aspekty, o których się nie mówi i nie zauważa – ale ich brak natychmiast zostałby odnotowany i zapamiętany. Lubię mieć wszystko zorganizowane i dopięte na ostatni guzik – wymaga to co prawda odrobinę więcej zaangażowania, planowania i czasu, ale wszystko to sprawia, że każdy dzień w PRO Make Up Academy jest dla mnie wyzwaniem ;-) 

[Norinommo] To teraz pytanie, które muszę zadać, bo chociaż dla mnie to nic dziwnego, to jednak domyślam się, że praca w branży wizażu, beauty, nie jest pierwszym „naturalnym” wyborem, jeśli chodzi o zajęcie wykonywane czy rozważane przez mężczyznę. Skąd taki pomysł? Praca w branży związanej z urodą jest świadomym wyborem kariery zawodowej, czy przypadkiem? Z wykształcenia jesteś m.in. stylistą fryzur. Czy od zawsze planowałeś pracę w tej branży? To pomysł na siebie od najmłodszych lat, czy pojawił się w jakimś konkretnym momencie życia?

[Robert] Gdybym świadomie wybierał zawód – z pewnością byłby inny. Na etapie wyboru szkoły wyższej ograniczało mnie moje rodzinne miasto i kilka tylko możliwości wyboru dróg kariery – zacząłem od ukończenia szkoły medycznej (kierunek: technik masażysta), w międzyczasie skończyłem szkołę fryzjerską. Ktoś by pomyślał — całkowicie odmienne kierunki — jednak z każdego wyciągnąłem to maksimum życiowe. Od kreatywności po skrupulatne, racjonalne podejście do pewnych kwestii. Zarówno umiejętności fryzjerskie, jak i te manualne z zakresu masażu przydały mi się po przeprowadzce do Warszawy – pracowałem w obu zawodach, w różnych miejscach, aż do momentu gdy poznałem moich wspólników. Potem wszystko szybko potoczyło się swoim torem. Można powiedzieć, że branża beauty sama mnie wybrała. Ja ze swoimi umiejętnościami i wiedzą po prostu wpasowałem się w jej ramy.

Gdybym świadomie wybierał zawód – z pewnością byłby inny.


[Norinommo] A co na to najbliższa rodzina? Jak reagowała? Wspierali? Zadaję to pytanie nie bez powodu. Poznałam kiedyś młodego mężczyznę, który również chciał pracować w branży związanej z urodą, ale otoczenie wciąż wywierało na nim taką presję, że ostatecznie odpuścił. Prywatnie nie dzielę branż na kobiece i męskie i taka selekcja to coś, czego kompletnie nie rozumiem, ale wciąż są ludzie, którzy tak robią. Czy obserwując branżę, myślisz, że kobietom z jakiegoś względu łatwiej jest prowadzić tego rodzaju biznes? Czy jednak liczą się wyłącznie twarde kompetencje i przedsiębiorczość?

[Robert] Myślę, że podeszli do tego racjonalnie, bardzo życiowo – to zawody jak każde inne – całkiem dobrze opłacane, gwarantujące utrzymanie się i pewien poziom życia. Wystarczy być fachowcem w swojej dziedzinie. Płeć nie ma tutaj tak naprawdę znaczenia – moim zdaniem liczą się właśnie twarde kompetencje, wiedza i umiejętności. W świecie beauty zdominowanym przez kobiety znajdzie się miejsce i dla mężczyzn.

[Norinommo] Pytam o Twoją branżę tak szczegółowo, bo zależy mi, żeby osoba, która w niej zarabia realne pieniądze, powiedziała, jak ona wygląda od środka. Nie zawsze mamy okazję poznać ludzi z wielu branż i później wokół określonych tematów powstają jakieś mity, w które część osób głęboko wierzy. A przekonania wpływają później na nasze działanie. Stąd moje kolejne pytanie. Na pewno znasz dobrze swoją konkurencję i to, jak ten rynek wygląda od środka. Kto prowadzi największe i najlepiej działające firmy? Biorąc pod uwagę rozwój firmy, sposób zarządzania, czy tymi firmami zarządzają kobiety, czy mężczyźni? I jak uważasz, czy kobiety prowadzą firmy inaczej? Coś rzuca się szczególnie w oczy? Chodzi mi o styl zarządzania, podejście do biznesu.

[Robert] Może zabrzmi to śmiesznie, ale konkurencję znam tylko z opowiadań kursantów, którzy jeżdżą na różne warsztaty, odwiedzają kolejne szkoły… I nie ma tu reguły — chwalone i ganione są szkoły prowadzone zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn.

Muszę przyznać, że niespecjalnie skupiam się na konkurencji. Wydaje mi się, że rynek beauty jest na tyle duży i zróżnicowany, że każdy znajdzie swoją klientelę i odbiorców. Czasem tylko zerknę na ich social media, strony czy porównam oferty. Dla mnie dużo ważniejsze jest to, by działać „na swoim podwórku”.

[Norinommo] A czy my, kobiety, w biznesie robimy jakieś rzeczy, które w rezultacie szkodzą naszym firmom? Jak to wygląda z punktu widzenia mężczyzny? Jest coś, co Ciebie np. irytuje i zniechęca do współpracy? Z jakiego rodzaju osobami lubisz pracować? Co jest kluczowe? Dla mnie np. ważna jest uczciwość, prawda, elastyczność, poważne podejście i nie znoszę gwiazdorzenia. Żeby z kimś współpracować, muszę widzieć, że drugiej stronie również zależy, zwłaszcza gdy w ramach współpracy ten ktoś odnosi korzyść finansową. A Ty?

[Robert] Wydaje mi się, że kobiety podchodzą do pewnych aspektów prowadzenia biznesu bardzo emocjonalnie. Boleśnie przeżywają i rozpamiętują małe porażki. Nie odcinają się od nich – a często trzeba postawić grubą kreskę, zamknąć rozdział, przyznać się do błędu i wyciągnąć wnioski. Myślę, że mężczyznom przychodzi to łatwiej. Z drugiej strony kobiety są bardziej empatyczne, łatwiej jest im postawić się na miejscu np. klientki, jej oczekiwań i wymagań. Wiele kobiet prowadzących własne biznesy to perfekcjonistki, mistrzynie organizacji i fachowcy w wielu aspektach.

Mam to szczęście, że na co dzień pracuję w mieszanym zespole damsko-męskim. Dużo ze sobą rozmawiamy, problemy omawiamy wspólnie. Słuchamy się nawzajem, dzięki czemu zawsze dochodzimy do porozumienia. Znamy się też bardzo dobrze prywatnie — przyjaźnimy się od lat dlatego też nieraz przymykamy oko na nasze małe i niekoniecznie dobre przyzwyczajenia.

W mojej pracy lubię ludzi konkretnych, nie owijających w bawełnę. Mnogość zadań, które czekają na mnie każdego dnia w PRO Make Up Academy, sprawiła, że nauczyłem się dobrze zarządzać swoim czasem – często zamiast emalia wybieram telefon, nieuniknione spotkania dzielę na bloki i umawiam o podobnej porze. Dlatego też lubię ludzi słownych i punktualnych. Ubolewam nad tym, że nie każdy docenia punktualność – a przecież to jasny komunikat: „szanuję Ciebie i Twój czas, dlatego się nie spóźniam” i sporo osób ma z tym problem. Cenię też zaangażowanie i profesjonalizm. Lubię ludzi kreatywnych i otwartych. Otwartość to taka cecha, nad którą mocno u siebie pracuję, dlatego szczególnie doceniam ją u innych.

Nie lubię ludzi chaotycznych, nieuporządkowanych i niezorganizowanych. Zazwyczaj to wszystko idzie w parze. Ktoś powie — wielu geniuszy i odkrywców było ludźmi tworzącymi w „artystycznym nieładzie” – ok, ale ogromnej większości współczesnych ludzi chaos nie pomaga. Sprawia, że nie możemy się skupić na danej czynności. Dezorientuje i wybija z rytmu. Wystarczy spojrzeć na niektóre miejsca pracy, które toną w rzeczach. Może zabrzmi to nieco dziwnie, ale zawsze wiedziałem, jak będzie wyglądało moje miejsce pracy – na moim biurku oprócz lampy i laptopa jest miejsce tylko dla kilku rzeczy – długopisu, papierowego plannera, telefonu i filiżanki kawy. Taka idea „życiowego” minimalizmu najbardziej do mnie przemawia i sprawia, że efektywniej mi się pracuje.

[Norinommo] Ciekawi mnie to, czy w swoim najbliższym otoczeniu od najmłodszych lat miałeś przedsiębiorców, kogoś, kogo można się poradzić, od kogo mogłeś się uczyć, jak działa firma, czy wszystkiego nauczyłeś się sam, próbując, sprawdzając?

[Robert] Niestety nie miałem i z perspektywy czasu żałuję. Byłoby mi łatwiej na starcie. Z drugiej strony – do wszystkiego doszedłem sam, często metodą prób i błędów, z kilkoma niepowodzeniami po drodze. Z każdej lekcji wyciągnąłem jednak wnioski — ulepszyłem to, co wymagało ulepszenia, wprowadziłem sporo zmian. Pamiętam szczególnie pewien błąd, kilka cyferek w przelewie do US, który to kosztował mnie wiele nerwów, osobistej wizyty w Urzędzie, kilku podań, wyjaśnień, pism, czterech odwiedzonych gabinetów z kontrolerami, kilku godzin stania w kolejkach do różnych okienek etc. A wystarczyło mieć pewną wiedzę, której nie miałem albo doświadczoną osobę, którą mógłbym prosić o radę.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Roberta Oczyńskiego. Jedna z sal szkoleniowych PRO Make Up Academy w Warszawie


[Norinommo] Jak powstało PRO Make Up Academy? Istniejecie od 2014 roku. Czym się zajmujecie? Czyj to był pomysł, jak zaczęliście? Jakie były początki? Wasza praca, efekty jakie osiągacie, rozwój, to robi ogromne wrażenie. Obserwuję Was z wielkim zaciekawieniem. Dlatego proszę o konkret J Jakie były początki, i jak doszliście do tego, jak firma wygląda w chwili obecnej? Piękne sale szkoleniowe, świetny personel, fachowa kadra, profesjonalne kursy, które widzę, że są chwalone i doceniane, a klientów Wam nie brakuje. Świetny PR, no i marketing. Wśród naszych klientów znalazły się osoby, które ukończyły Waszą akademię i widzę, jak pięknie się rozwijają.

[Robert] PRO Make Up Academy założyłem wspólnie z Karoliną Matraszek i Danielem Sobieśniewskim, wspaniałymi fachowcami w swojej dziedzinie, dyplomowanymi mistrzami w zawodzie wizażystka-stylistka, świetnymi pedagogami, w połowie 2014 roku. Głównym bodźcem były mnożące się, bezpośrednie zapytania o kursy, szkolenia i warsztaty z makijażu. Same formalności zajęły nam kilka miesięcy – nie tak łatwo otworzyć profesjonalne miejsce szkoleniowe w ciągu kilku dni. Wszystko to wymagało solidnego biznesplanu, zaplanowania działań na wielu płaszczyznach i pamiętaniu o najdrobniejszych detalach.

Zaczynaliśmy od małej powierzchni i jednej średniej wielkości sali szkoleniowej. Dziś na ponad 160m2 dysponujemy dwiema przestronnymi, w pełni wyposażonymi pracowniami wizażu, które łącznie mogą zapewnić miejsca pracy dla 40 kursantów. Dodatkowym atutem jest nasza lokalizacja – mieścimy się niedaleko TV POLSAT, przy jednej z głównych arterii miasta.

Również wygląd naszych sal szkoleniowych nie jest przypadkowy – sami zaprojektowaliśmy meble, lustra do wizażu wykonała dla nas na zamówienie najlepsza w Polsce firma specjalizująca się m.in. w produkcji luster charakteryzatorskich SOLED z Białegostoku, sami kompletowaliśmy kosmetyki dla naszych kursantów – tutaj doświadczenie Karoliny i Daniela było nieocenione. W dobie ogromnej dostępności kosmetyków kolorowych my wybraliśmy te sprawdzone i niezawodne, by nasi uczniowie od początku pracowali na materiałach najwyższej jakości.

Na co dzień prowadzimy szkolenia z zakresu makijażu profesjonalnego na wszystkich poziomach zaawansowania, kurs stylizacji brwi, stylizacji fryzur…, kompleksowo i od podstaw przygotowujemy do wykonywania każdego z tych zawodów. Oferta Akademii jest tak bogata i zróżnicowana, że zarówno laicy, jak i np. wizażyści czynni zawodowo znajdą coś dla siebie. Oprócz oferty bazowej kursów często organizujemy warsztaty gościnne, doszkalające, z wizażystami zarówno z Polski, jak i tymi zagranicznymi. To wspaniała okazja, by poznać czyjś warsztat pracy, zobaczyć na żywo pokaz makijażu, nowe techniki i produkty, na jakich pracują najlepsi wizażyści. Takie doświadczenia niesamowicie wzbogacają warsztat pracy i rozwijają.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Roberta Oczyńskiego. Sale PRO Make Up Academy w Warszawie

Wizaż łączy się z fotografią, dlatego też mamy własne zaplecze fotograficzne, profesjonalny sprzęt i oświetlenie studyjne – podczas sesji zdjęciowych uczmy wrażliwości w pracy z aparatem i fotografem na planie zdjęciowym.

Oprócz szkoleń z zakresu wizażu, stylizacji brwi czy fryzur dbamy o wizerunek osób publicznych — ich kompleksowy image – czy to do telewizji, czy na wielkie gale – wydobywamy i podkreślamy ich piękno.

Moi wspólnicy na co dzień tworzą dodatkowo wizerunek kilku marek kosmetycznych – kosmetyki kolorowe, pędzle do makijażu – muszę dodać, że robią to świetnie, a ich pracę w postaci gotowych, sygnowanych produktów można znaleźć w wielu drogeriach i sklepach kosmetycznych na terenie Polski. Myślę, że to wszystko składa się w jedną wspaniałą całość — wszystko wzajemnie się dopełnia. W ciągu ostatnich 5 lat naszej działalności mury PRO Make Up Academy opuściły setki wspaniałych wizażystów, stylistów brwi, stylistek fryzur… widzę jak ciągle się rozwijają, widzę ich prace i z całego serca im kibicuję — są naszymi pięknymi wizytówkami, które to dzielnie działają w każdym zakątku Polski, ale też np. w Norwegii, Szwajcarii, Hiszpanii, USA, Turcji czy Tajlandii :) 

Zdjęcie dzięki uprzejmości Roberta Oczyńskiego. Od lewej Robert i jego wspólnicy, mistrzowie w swoim fachu: Karolina Matraszek i Daniel Sobieśniewski oraz utalentowane absolwentki PRO Make Up Academy


[Norinommo] To prawda. Niektóre z tych osób również zostały naszymi klientami. A co z kobietami, które prowadzą swój biznes w innych branżach i potrzebują profesjonalnego looku? Macie coś dla nas? Może jakieś konsultacje? A może macie jakieś kursy weekendowe z podstawowego makijażu biznesowego? Asekuruję się tym „podstawowego”, bo nie wiem, czy można się tego nauczyć w ciągu kilku godzin. Nie chcę się wygłupić, więc wybacz, jeśli moje wyobrażenia odbiegają daleko do rzeczywistości :)  A może jakiś kurs on-line?

[Robert] Muszę przyznać, że szkolenia on-line z zakresu wizażu nie są efektywne. Brakuje w nich bezpośredniego kontaktu z instruktorem, wychwycenia i korekty błędów, wymiany doświadczeń, możliwości rozwiania wątpliwości… Być może w innej dziedzinie takie kursy mają rację bytu, jednak jeśli chodzi o wizaż – obecność doświadczonego instruktora jest na wagę złota. Dlatego też prowadzimy szkolenia tak często, jak to tylko możliwe— w tygodniu, jak i w weekendy — więc każdy znajdzie dla siebie dogodny termin.

Od samego początku istnienia Akademii postanowiliśmy prowadzić kurs z makijażu dla osób niezwiązanych zawodowo ze światem wizażu, ale taki, który pokaże, jak świadomie budować swój własny, codzienny look. Na kursie „Twój Makijaż”, o którym mowa, uczymy podstaw makijażu dziennego, do pracy (biznesowego) oraz takiego na wieczorne wyjścia, większe imprezy rodzinne czy ważne uroczystości. To szkolenie dla osób pracujących na co dzień w różnych branżach odbywa się u nas w soboty lub niedziele. Trwa 7 godzin, w ciągu których oprócz pokazu 2 makijaży wraz z omówieniem kosmetyków i sposobów ich aplikacji wykonujemy kursantkom analizę kolorystyczną, a następnie uczestniczki kursu wykonują pod okiem instruktorki makijaże od stonowanych, dziennych po te mocniejsze, wieczorowe. Gdy wiadomo, jakich kosmetyków użyć i jakie kolory do nas pasują, pędzle same garną się do dłoni! Pokazujemy, że nawet poranny makijaż może być szybki, ale efektowny, a wieczorny profesjonalny, podkreślający urodę i przykuwający uwagę :)  Wiele z Pań, które decydują się na ten kurs, ma już jakieś doświadczenie z własnym makijażem – wymaga to często tylko drobnej korekty, innego spojrzenia na makijaż — zmiany przyzwyczajeń, kolorów i kosmetyków. Największą nagrodą dla nas jest np. przysłane zdjęcie kursantki, która po szkoleniu zdecydowała się nosić czerwoną pomadkę czy kupiła i używa z powodzeniem palety cieni, które pasują do jej urody.

[Norinommo] Zakładając Akademię, korzystaliście może z jakiegoś zewnętrznego finansowania, czy z własnych środków? Zrobilibyście dzisiaj coś inaczej?

[Robert] To były w 100% nasze środki – ciężko pracowaliśmy w innych firmach, by mieć wkład własny, zaplecze finansowe na start. Budowanie marki własnymi środkami daje ogromną satysfakcję, a w przypadku niepowodzenia (bywały takie myśli) nie zostalibyśmy z niespłaconymi kredytami czy innymi zobowiązaniami finansowymi. Wszystko zależało od nas samych i oczywiście były chwile zwątpienia, ale na szczęście wszystko się udało!

[Norinommo] Robercie, to powiedz nam teraz, proszę, czym dokładnie zajmujesz się na co dzień w PRO Make Up Academy? Domyślam się, że zajęć jest sporo.

[Robert] Z założenia miałem zajmować się pracami typowo biurowo-organizacyjnymi, jednak rzeczywistość to szybko zweryfikowała i teraz zakres moich obowiązków jest naprawdę spory: od kwestii organizacyjnych, logistycznych, przez kontakt z klientami (bezpośredni, telefoniczny, mailowy), po sprawy związane z zaopatrzeniem, a nawet sprzątaniem — potrafiłbym się odnaleźć na każdym stanowisku pracy w PRO Make Up Academy (może za wyjątkiem poprowadzenia warsztatów praktycznych z wizażu) :) 

[Norinommo] No to teraz Cię trochę przepytam, bo nie wyobrażam sobie, żebyś nie był zorganizowaną osobą. Jak organizujesz swoją pracę? O której rozpoczynasz swój dzień? Wchodzisz do firmy i… Jak wygląda Twój typowy (jeśli coś takiego istnieje) dzień?

[Robert] Dzień w Akademii rozpoczynam od 8.30 wielką filiżanką kawy. To taki mój codzienny rytuał, bez którego nie wyobrażam sobie dnia. Plan działania na dany dzień mam już rozpisany w plannerze (każdego poprzedniego wieczoru zapisuję sprawy na nadchodzące dni) – segreguję je i przypisuję do konkretnych godzin. Każdego ranka sprawdzam sale szkoleniowe i stanowiska pracy kursantów, regały z kosmetykami (proszę mi uwierzyć, kosmetyki tak niespodziewanie się kończą!), notuję to, co należy dokupić, uzupełnić. Zawsze staram się zapewnić idealne warunki pracy słuchaczom – artykuły higieniczne, te do dezynfekcji, płyny micelarne, toniki, mleczka – tak, by niczego nie brakowało. Wszystkie szkolenia w PRO Make Up Academy rozpoczynają się punktualnie o 10.00 – mój rytm pracy jest dostosowany do typowego dnia kursu – i tak do 12.00 załatwiam wszystkie sprawy wymagające bycia online (księgowość, faktury, bieżące zapytania mailowe, kontakt z kursantami etc). Od 12.00 mam dyżur telefoniczny do 17.00. Są takie dni (gdy np. ruszają zapisy na kursy), gdy telefon pochłania mnie na 5 godzin i nie jestem w stanie zrobić niczego innego. Są też dni spokojne, kiedy dyżur telefoniczny jest „w tle”, a ja mogę zająć się bieżącymi sprawami dotyczącymi życia Akademii (są w tym social media, zakupy, współpraca z firmami kosmetycznymi, planowanie kolejnych kursów etc.). Staram się pracę dzielić na bloki czasowe od-do. Ważne zadania i te wymagające największego skupienia staram się wykonać do 13.00 – zauważyłem, że po tej godzinie spada moja ogólna efektywność – dlatego też mniej ważne zadania i te wymagające mniejszego skupienia zostawiam na popołudnie.

[Norinommo] Jak planujesz tydzień? Bardziej zadaniowo, czy jednak godzinowy harmonogram dnia jest niezbędny? Masz może jakieś wskazówki, swoje patenty, które pozwolą naszym czytelnikom osiągnąć lepsze rezultaty w tym, co robią? Większą skuteczność w działaniu. 

Zadania na kolejny dzień przygotowuję poprzedniego wieczoru – w ten sposób notuję w plannerze wszystko to, co należy zrobić.

[Robert] Zadania na kolejny dzień przygotowuję poprzedniego wieczoru – w ten sposób notuję w plannerze wszystko to, co należy zrobić. Dzięki temu śpi mi się znacznie lepiej i niczego nie zapominam. Generalnie jestem zwolennikiem słowa pisanego, przelewania myśli na papier. Jeśli nie mam pod ręką plannera (co zdarza się rzadko) – korzystam z notatek w telefonie, a wieczorami przenoszę je do kalendarza. To kolejny rytuał, zajmuje mi naprawdę niewiele czasu, a korzyści z niego płynące są ogromne.

Lubię planować tydzień-dwa do przodu. Charakter mojej pracy sprawia, że ogólny harmonogram szkoleń mamy zaplanowany na rok do przodu. Poszczególne tygodnie to zatem dopracowywanie planów – już bardziej zadaniowo niż godzinowo.

[Norinommo] A czego wg Ciebie absolutnie nie robić, jeśli chcemy mieć widoczne rezultaty?

[Robert] Dziś doceniam pracę w konkretnych ramach i blokach czasowych – kiedyś owszem, pracowałem z listą zadań do wykonania, ale nie segregowałem ich według ważności, stopnia zaangażowania, czasochłonności. Udawało mi się wykonać co prawda je wszystkie, ale potrafiłem np. kilkanaście razy dziennie sprawdzać i odpisywać na maile, co chwilę scrollować social media – było w tym dużo chaosu mimo zaangażowania ;-) 

[Norinommo] Masz ściśle wyznaczone godziny pracy i tego się trzymasz? Czy zdarza Ci się też pracować z domu? A może wygląda to zupełnie inaczej?

[Robert] Gdy jestem na miejscu w Akademii pracuję według ściśle ustalonego harmonogramu dnia i zazwyczaj mi się to udaje. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że mam zaplanowany cały dzień od 8.30 do 18.30. Staram się zabierać jak najmniej pracy do domu (i przeznaczyć na nią konkretny blok czasowy, np. 1-2 godziny). Dopiero niedawno zacząłem dość skutecznie rozgraniczać życie rodzinne od bycia non-stop online i w gotowości. Lepiej późno niż wcale, ale musimy pamiętać o odpoczynku i tym, co poza pracą – czas jest najcenniejszą rzeczą, jaką możemy dać naszym bliskim.

[Norinommo] A z jakich narzędzi korzystasz, organizując swoją pracę i życie? I bez czego tej organizacji sobie nie wyobrażasz? Wspomniałeś już o planerze, czy coś jeszcze?

[Robert] Nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że dobra organizacja zaczęła się u mnie w momencie pojawienia się list zakupowych – że też nie wpadłem na to wcześniej! To naprawdę skuteczne narzędzie, realna oszczędność czasu (i pieniędzy), które polecam każdemu, zwłaszcza początkującym w tym temacie. Dzięki nim wizyta w sklepie nie jest chaotycznym bieganiem między półkami, tylko rzeczową wyprawą. Drugim narzędziem, z którego od lat korzystam, jest planner (zwłaszcza listy „do zrobienia”), a moim największym odkryciem w kwestii organizacji przestrzeni jest urządzenie do tworzenia etykiet – lubię mieć wszystko usystematyzowane, posegregowane i oznaczone etykietami. Taka organizacja przestrzeni i rzeczy, z których korzystamy na co dzień, to coś nieocenionego (i niedocenianego!) – w PRO Make Up Academy każdy półka przypisana jest konkretnym kosmetykom, każdy pojemnik ma etykietę z zawartością, wszystko jest posegregowane według kategorii. Każda rzecz ma swoje przypisane miejsce – wiem, że moi kursanci to doceniają i cieszy mnie, gdy widzę, jak intuicyjnie korzystają ze zbiorów kosmetycznych w Akademii i odnajdują się w tej organizacji.

[Norinommo] Tak, listy zakupowe to rzeczywiście coś, co do czego nie mam wątpliwości, że Ci się sprawdza i że chętnie z nich korzystasz. Ja zresztą też :) Wiem, że zanim zostałeś naszym Klientem, korzystałeś wcześniej z jakichś innych planerów/kalendarzy, ale nie byłeś z nich do końca zadowolony. Tak zresztą się poznaliśmy. Jesteś z nami od początku — dlaczego wybrałeś nasze planery?

[Robert] Kilka lat wstecz korzystałem z pewnego plannera, który mi się nie sprawdził. Może wynikało to z tego, że był projektowany z myślą o jego użytkowniczkach – kobietach. Ilość grafik, motywujących cytatów, pastelowych obrazków, wzorów, niepotrzebnych kart i nieprzemyślany układ skutecznie mnie do niego zniechęciły — używałem go od stycznia do czerwca. Po urlopie nie zostało w nim zapisane ani jedno nowe słowo. Jak widać, kwestia estetyki jest dla mnie ważna – w tym wypadku prostota, minimalizm i design Norinommo oceniam (niezależnie od przyjętej skali) na maksimum — to strzał w 10! Przejrzysty układ, miejsce na wszystko i wszystko na miejscu — intuicyjny układ, kolorystyka — wszystko takie „moje”. Ogromną radość sprawiło mi przepisywanie ważnych informacji do nowego plannera – nagle okazało się, że wszystko mam w jednym miejscu. Dzięki spisowi treści, wstążkom i naklejanym zakładkom mogę łatwo znaleźć to, czego poszukuję. Nowością była dla mnie część finansowa i ta z zakresu pielęgnacji/zdrowia – to detale, ale jakże istotne.

Ogromny plus za możliwość wyboru okładki i układu — dostosujemy go do siebie i stylu pracy/życia. W tym roku moim plannerem będzie ten tygodniowy-zadaniowy. Muszę przyznać, że widok tygodni na dwóch stronach najbardziej mi odpowiada – tak też planuję swoją pracę w Akademii.

[Norinommo] A gdybyś spotkał kogoś, kto by się zastanawiał, czy wydać sto kilkadziesiąt złotych właśnie na planer Norinommo, to co byś mu powiedział? Szczerze.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Roberta Oczyńskiego


[Robert] Gdyby przeliczyć wartość materialną plannera, wyszłoby mniej niż 35 groszy dziennie za możliwość bycia superproduktywnym i zorganizowanym. To naprawdę niewielka cena za świetnie narzędzie biznesowe i spokój ducha :)  Potrafimy wydawać setki złotych na gadżety całkowicie zbędne, dlaczego nie wydać jednej, określonej kwoty raz do roku na rzecz praktyczną której wartość sprawcza przyniesie spektakularne efekty?

[Norinommo] Praca, którą wykonujesz, wymaga wyjątkowej organizacji. Co pomaga Ci w utrzymaniu skupienia? Przyznam się, że ja w ostatnim miesiącu niestety mam z tym problem — zbyt dużo bodźców każdego dnia i sporo na głowie.

[Robert] Zdecydowanie ułożony w głowie porządek dnia. Poranna kawa i lista „to do”. Relaksacyjna muzyka w tle i zamknięte drzwi — nie potrafiłbym pracować na sali typu open space, gdzie biurko stoi przy biurku i nikt tak naprawdę nie ma własnej przestrzeni. Także otoczenie jest bardzo ważne — duża ilość światła słonecznego, polityka czystego biurka, wyciszony (o ile to możliwe) telefon. Redukuję wszystkie te przeszkadzacze do minimum. Wtedy pracuje mi się najefektywniej.

[Norinommo] W rozmowach z innymi przedsiębiorcami często pojawia się w tym kontekście również temat maili. To chyba zmora dzisiejszych czasów. Masz jakiś system zarządzania nimi? A może komunikujecie się w firmie w inny, bardziej wydajny sposób? Ja staram się je odbierać tylko 2 razy na dobę i wtedy, gdy faktycznie mogę na nie odpowiedzieć. Wiele osób otwiera maila, czyta i myśli „a, odpowiem później”, co sprawia, że tracą czas dwukrotnie na tę samą czynność. Ja, gdy tylko mogę, wybieram inną formę, zwłaszcza ze współpracownikami.

[Robert] Dla mnie zmorą były spotkania osobiste, twarzą w twarz. Wymagały one ode mnie rezerwowania konkretnych godzin w środku dnia, burzyły harmonogram, a zazwyczaj bywało tak, że nic z nich nie wynikało. Ze spotkań osobistych docelowe ustalenia przechodziły na drogę mailową. Dlatego też wolę kontakt telefoniczny (w moim odczuciu najbardziej skuteczny), w drugiej kolejności mailowy, bo ten z kolei wymaga (w praktyce) bycia non-stop online, a cała konwersacja często zajmuje dni czy tygodnie. To w rozmowach telefonicznych ludzie są bardziej konkretni i rzeczowi, dlatego też taką formę kontaktu preferuję w PRO Make Up Academy.

Maile sprawdzam 2 razy dziennie. Jeśli odpowiedź zajmie mi mniej niż minutę, odpowiadam natychmiast, a jeśli jest to coś bardziej skomplikowanego, to zostawiam to „w oczekiwaniu”, by przemyśleć w trakcie dnia odpowiedź i odpisać wieczorem. Mailing zarezerwowałem jako formę kontaktu ze współpracującymi z nami firmami zewnętrznymi – dla nich to główna forma kontaktu, dlatego ją szanuję i nie zmieniam na siłę.

[Norinommo] A gdy jest trudniejszy dzień (pytam jeszcze o skupienie, koncentrację na zadaniach), odpuszczasz, czy jednak realizuje plan?

[Robert] Odpuszczam, kiedy tylko mogę – i tak, by nic z tego nie wyszło, a pomyłki czasem skutkują poważnymi konsekwencjami. Zwłaszcza, jeśli chodzi np. o sprawy urzędowe w naszym kraju.

Są takie zadania, które wykonuję w wolnej chwili, takie „na zapas”, niezbyt ważne, które można rozciągnąć w czasie. Wykonując je w wolnych chwilach pełnego skupienia, mam czas na odpuszczenie w trudnym dniu. Moi znajomi śmieją się, że wiele rzeczy mam zrobionych „na zapas” – ja nazwałbym to dobrym przygotowaniem do tego, co nieuniknione :) 

[Norinommo] Chyba będę teraz pierwszą osobą, która zapyta o to mężczyznę. Jak godzisz obowiązki/życie domowe z pracą? Nie chcę się tutaj rozpisywać, bo chronisz swoją prywatność, ale wiem, że masz rodzinę, więc jak to u Was wygląda?

[Robert] To prawda, po godzinach w PRO Make Up Academy czeka na mnie „drugi etat” i rodzina. To sfera, która wymaga organizacji i planowania jak każda inna – inaczej doba byłaby za krótka.

Wychodzę z założenia, że podział obowiązków jest kluczem do ładu i harmonii w każdym domu i w każdym związku. Do tego dołączyłbym ideę minimalizmu – czyli korzystanie tylko z tych rzeczy, które naprawdę są nam przydatne na co dzień, tylko tych niezbędnych lub wyjątkowo pięknych, do których jesteśmy przywiązani. Żeby jednak nie było zbyt ascetycznie – pozwólmy sobie na odrobinę luzu na jakimś polu – dla mnie jest to sfera kuchni, serca domu, gdzie eksperymentuję i gotuję dla bliskich. Tutaj pozwalam sobie na większą ilość rzeczy, akcesoriów – mam słabość do pięknej zastawy, którą kolekcjonuję (w granicach rozsądku oczywiście!). Samo gotowanie w moim przypadku przyszło samoistnie – kobiety w mojej rodzinie wspaniale gotują, mają do tego świetną rękę i talent. W sztuce kulinarnej podoba mi się to, że oprócz skrupulatnej listy składników jest miejsce na inwencję, mieszanie smaków, konsystencji i kolorów – za każdym razem możemy stworzyć małe arcydzieło kulinarne.

Tak na marginesie — po latach dowiedziałem się też, że umiejętnością gotowania ująłem moją drugą połówkę. Przypatrywanie się Mamie i Babci w pracy w kuchni opłaciło się :) 

Jasno określam to, czego wymagam, ale i to, co daję w zamian.

[Norinommo] Słyszałam, że doskonale zarządzasz personelem i macie świetne rezultaty, jeśli chodzi o obsługę klienta. Jak motywować zespół do pracy, aby chciał się angażować w rozwijanie firmy, ale jednocześnie, żeby ludzie czuli się w niej dobrze? Co się sprawdziło, a co absolutnie odradzasz?

[Robert] Przede wszystkim nastawienie – przyjazne, ale nadal „w relacjach służbowych”, czytelne i jasne rozgraniczenie ról, zakresu obowiązków. Nie można mieć w pracy samych przyjaciół, bo wtedy nie będzie można od nikogo niczego wymagać.

Jasno określam to, czego wymagam, ale i to, co daję w zamian. Zauważyłem, że jeśli pozwolimy sobie na zbytnią pobłażliwość, może obrócić się to na naszą niekorzyść –bycie miłym i uprzejmym jest często postrzegane jako słabość, którą można wykorzystać. Ważne zatem jest bycie stanowczym — oczywiście w granicach rozsądku :) 

[Norinommo] A jak w takim razie w Norinommo radzimy sobie z obsługą klienta? :) 

[Robert] Niczego bym nie zmienił!

[Norinommo] Wcześniej wspominałam o Waszych social mediach. To jak to zrobić, żeby mieć 100 000 followersów na Instagramie, a na FB już prawie 40 000? Jeśli to jest oczywiście czyimś celem. Jak małe firmy mogą uzyskać taki efekt? I oczywiście nie proszę tutaj o wyłożenie całej strategii marki, ale czy możesz podpowiedzieć coś właścicielom małych firm, od czego zacząć, albo jak rozkręcić ich media społecznościowe? Czy jest coś, na co Twoim zdaniem trzeba uważać? Coś, co kompletnie nie działa lub coś, co koniecznie trzeba robić? Ciekawi mnie to o tyle, że jesteście jeszcze stosunkowo młodą marką i to właśnie słowo klucz — Marką, a nie Marką osobistą, co w świecie social media dzisiaj chyba dominuje. Wbrew zaleceniom wielu ekspertów, nie ma w Waszych mediach społecznościowych codziennych live’ów z udziałem pracowników akademii czy właścicieli. Nie wiem też, jak wygląda Wasze życie prywatne, bo nie macie potrzeby pokazywania rodziny, psa/kota, owsianki czy innego śniadania i nie wiem też, czy chodzisz regularnie na siłownię, ani gdzie byłeś ostatnio na wakacjach. Może mnie to, jako klienta, ciekawić :), ale nie dowiem się tego z facebooka czy instagrama, bo chronisz swoją prywatność i pokazujesz tym samym, że można jeszcze rozwinąć firmę, która energicznie wzrasta, bez pokazywania światu całego swojego życia prywatnego. Więc jak to zrobić?

[Robert] Od początku wiedzieliśmy, co chcemy pokazywać na kanałach SM Akademii – to, czym się zajmujemy, czyli prowadzenie szkoleń z zakresu makijażu, stylizacji brwi, fryzur… Jest też miejsce na pokazanie PRO Make Up Academy od kuchni, zajawek ze szkoleń, kosmetyków, na których pracujemy etc. Szanując naszych kursantów, nie prowadzimy live’ów z udziałem pracowników akademii – po to spotykamy się w murach Akademii, by wiedzę przekazywać osobiście, dla samych tylko zainteresowanych. W internecie jest mnóstwo darmowej wiedzy (z każdej dziedziny), jednak to ta przekazywana tradycyjnie jest najbardziej cenna.

Nasz social media prowadzimy od 5 lat. Liczba lajków, serduszek i komentarzy nie jest celem samy w sobie – nie jesteśmy celebrytami, a ludźmi pokazującymi pracę-pasję, którą wykonujemy na co dzień.

Nie mam własnego profilu na Instagramie i raczej go nie założę, profil na Facebooku głównie służy kontaktom służbowym, w mniejszym stopniu tym prywatnym. Posiadanie ich nie jest dla mnie nadrzędną wartością. Wychowałem się w czasach, gdy Internet, telefonie komórkowe dopiero raczkowały. Każdy z moich współpracowników ceni swoją prywatność i sam decyduje, co pokazać, o czym mówić, a czego nie upubliczniać. Trzeba to uszanować — nie wszystko jest w końcu na pokaz.

W naszym przypadku najbardziej zadziałała poczta pantoflowa, polecenia od kolejnych zadowolonych kursantek. Instagram i Facebook rozwijały się jakby obok – zauważyłem, że często zaangażowanie w sieci nie ma przełożenia na to w realnym życiu i na odwrót. Jeśli miałbym coś doradzić, to reklamowałbym swoje usługi z głową i zaczął od czynnika ludzkiego — zadowolonych klientów. To jakość usługi jest najważniejsza :) 

[Norinommo] Czy, poza social media, właściciele firm online, którzy niekoniecznie chcą tworzyć swoją markę osobistą pt. Jan Kowalski, tylko chcą się skupić na rozwijaniu firmy „w starym stylu”, ale przy użyciu nowych technologii, mogą coś jeszcze zrobić, czego wiele firm nie robi, a co może pomóc im wzrosnąć?

[Robert] Social media są pozycją już obowiązkową. Dodałbym do tego czytelną i przejrzystą stronę internetową. To w końcu nasza wizytówka i jej wygląd jest decydujący – pierwsze wrażenie o firmie może być bardzo pozytywne, profesjonalne lub może skutecznie zniechęcić potencjalnego klienta.

[Norinommo] Działacie offline, czy głównie w sieci? Pytam o działania marketingowe, strategię.

[Robert] Raczej offline, tutaj najlepszym patentem jest ogromna kartka papieru i różnokolorowe długopisy – tak tworzymy mapy myśli, projekty, często z rysunkami, adnotacjami, odnośnikami, wklejanymi grafikami… Tak planuje nam się najwygodniej i choć jest to działanie w dość starym stylu, to muszę przyznać, że bardzo efektywne i integrujące zespół.

Tworzymy mapy myśli dla każdej dziedziny, tzn. oddzielną dla instagrama, oddzielną dla strony internetowej, inne są też dla spraw związanych z kursami, inne dla funkcjonowania Akademii od kuchni. Być może niektórym łatwiej jest pracować w sieci – tutaj powtórzę jeszcze raz — dla mnie słowo pisane ma większą moc sprawczą :) 

[Norinommo] A jak radzić sobie z nawiązywaniem współpracy/kontaktów biznesowych z markami istniejącym na rynku dłużej? Widzę, że macie w tym doświadczenie. Jak pozyskaliście do współpracy znanych makijażystów, marki same w sobie? Możesz coś podpowiedzieć osobom, które chciałby nawiązać takie relacje? Jak to się robi? :) A może to oni zaproponowali współpracę?

[Robert] Świat wizażu jest mały :)  Prędzej czy później wszyscy i tak byśmy się spotkali – na branżowych eventach można spotkać osoby znane i cenione, influencerów, właścicieli marek — to wspaniali ludzie, nie celebryci, ale tacy sami jak my. Często chwila rozmowy przełamuje bariery, kontakt bezpośredni jest nieoceniony. Sporo współprac pojawiło się zatem w sposób naturalny, niewymuszony i autentyczny. Szczerość jest tutaj podstawą, na niej wszystko się opiera i ona gwarantuje sukces.

Mam wrażenie, że obecnie każdy oczekuje ogromnego sukcesu, setek współprac już na samym początku startu w branży. Tymczasem trzeba naprawdę wiele dać od siebie, ciężko pracować, być cierpliwym i krytycznym w stosunku do swoich działań i osiągnięć, by być dobrym partnerem biznesowym.

[Norinommo] Gdy podejmujemy dużo działań, to normalne jest to, że czasami coś pójdzie nie tak. Co w Waszym marketingu do tej pory nie zadziałało i warto się temu przyjrzeć?

[Robert] Gdybym dopiero co otwierał firmę, część aspektów jej prowadzenia, zadań, oddelegowałbym wyspecjalizowanym firmom zewnętrznym. Z perspektywy czasu widzę, że były momenty, kiedy miałem za dużo na głowie i wszyscy polegali tylko na mnie.

[Norinommo] Czy z perspektywy czasu widzisz też takie rzeczy, na które nie ma absolutnie sensu wydawać pieniędzy, gdy rozpoczynamy biznes, bo to nic nie daje?

[Robert] Przede wszystkim należy mieć twardo ustalony budżet (dodałbym do tego +20% nadwyżki na nieprzewidziane wydatki) i działać z głową, przewidywać i przygotowywać możliwe scenariusze – zarówno te pozytywne, jak możliwego niepowodzenia. Pamiętajmy o tym, że pieniądze zarabia się ciężko, natomiast łatwo się je wydaje — w początkowym okresie działania firmy wydatków jest wiele – podchodźmy do nich z pewną rezerwą, np. na samym starcie nie potrzebne nam będą tony gadżetów reklamowych, ulotek etc. Naszą pierwszą wizytówkę stworzyliśmy dopiero po 3 latach działalności, strona internetowa zaś działała jeszcze przed oficjalnym otwarciem Akademii. Ustalmy priorytety i trzymajmy się ich.

[Norinommo] Jaka forma nawiązywania współpracy z potencjalnym partnerem (duże marki) sprawdza się u Ciebie najlepiej: telefon, spotkanie, mail, czy może dzisiaj wystarczą media społecznościowe, np. LinkedIn? Czy jest to jakaś kombinacja tych metod, czy zupełnie coś innego?

[Robert] Telefon i email — przede wszystkim. Spotkanie nie są dla mnie efektowne, o czym wspomniałem już wcześniej. W tym wypadku dużo zależy od ludzi i ich podejścia. Cenię tych rzeczowych i dobrze przygotowanych do rozmów.

[Norinommo] Bywasz na spotkaniach networkingowych, albo czy bywałeś kiedykolwiek, tworząc na początku markę? Nie znalazłam Twojego konta na LinkedIn. Czy to znaczy, że nie korzystasz z tej platformy do budowania relacji biznesowych lub nawiązywania nowych kontaktów? Czy to strata czasu? Ja przyznam, że mam do tego sceptyczne podejście, wynikające akurat z moich doświadczeń, ale jestem ciekawa Twojej opinii. Jak robić to skutecznie?

[Robert] Nigdy nie uczestniczyłem w tego typu spotkaniach, ale czytam branżową literaturę i śledzę blogi dotyczące zarządzania, organizacji i minimalizmu. Może to wynika z tego, że teraz panuje moda na „coaching” w każdej dziedzinie — okazuje się, że w Polsce przybywa specjalistów, motywujących mówców, duchowych przewodników. W moim odczuciu jest tego za/ dużo i spory procent tego zjawiska jest wątpliwej jakości.

[Norinommo] Masz swojego idola biznesowego? Albo generalnie kogoś, kogo podziwiasz?

[Robert]  Moim idolem jest moja Mama, która od lat prowadzi nasz dom tak jak mały biznes – i to bez żadnych szkoleń biznesowych!

[Norinommo] Czy jest jakaś nadrzędna zasada, którą Robert Oczyński kieruje się w biznesie, której się trzyma i którą chciałby przekazać innym przedsiębiorczym osobom?

[Robert] Najważniejszą zasadą, jakiej się trzymam jest przygotowywanie wariantu pesymistycznego, optymistycznego i najbardziej prawdopodobnego (neutralnego) w każdym działaniu. Rzeczywistość, jakakolwiek by nie była, nie może nas zaskoczyć!

Czas jest naszym zasobem, danym nam raz, na zawsze.

[Norinommo] Jedną z naszych wartości w Norinommo jest to, by dzięki planowaniu znajdować czas na wszystko to, co w życiu jest ważne (dla każdego może to być co innego) i działać efektywnie, czyli realizować SWOJE cele w jak najkrótszym czasie, bez tworzenia długich list rzeczy do zrobienia i bycia ciągle „zajętym”. A co dla Ciebie jest obecnie ważne?

[Robert] Czas jest naszym zasobem, danym nam raz, na zawsze. Nie możemy go cofnąć, ale możemy być selektywni. Możemy chronić czas, przeznaczony na działania i spotkania z osobami, które nadają naszemu życiu największy sens i radość — im bardziej dbamy o swoje własne dobro, szczęście i zdrowie, tym lepsi możemy być dla innych.

Dla mnie ważny jest regularny ruch, dbanie o własne ciało i psychikę (robienie badań kontrolnych, sen, odpoczynek), wspieranie dobrych, pozytywnych relacji z bliskimi nam ludźmi.

[Norinommo] Twoje pozazawodowe zainteresowania to dobra kuchnia i dekorowanie wnętrz — znajdujesz na nie czas? Co najbardziej lubisz robić prywatnie? Uważasz, że realizowanie swoich pozazawodowych pasji ma wpływ na efekty w biznesie?

[Robert] Trzeba znaleźć czas na to, co kochamy poza pracą – nie można pracować na maksymalnych obrotach 24/7. Nie można też odpowiadać za wszystko i być dostępnym np. pod telefonem o każdej porze dnia i nocy. Pamiętajmy, że praca z ludźmi jest trudna i momentami wyczerpująca, dlatego też dobrze mieć swoje pasje. Tak, by złapać chwilę oddechu, wyciszyć się i naładować baterie.

Jeśli chodzi o dekorowanie wnętrz, to dobrze się zgrałem w tej materii z Danielem i Karoliną – widać to w PRO Make Up Academy, salach szkoleniowych i moim gabinecie – biel, czerń i stalowa szarość tworzą bazowe, neutralne i nieprzytłaczające tło dla dalszych, już bardziej kolorowych i artystycznych działań makijażowych. Mnie się lepiej myśli i planuje, a naszym kursantom lepiej tworzy w takich wnętrzach.

Gotowaniu z kolei poświęcam się więcej w wolnym, czasie — nazwałbym go urlopowo-świątecznym. To sztuka, która nie lubi pośpiechu, wymaga dobrego produktu, który czasem trzeba znaleźć i dozy inspiracji – dla mnie zawsze są nią wakacyjne podróże w różne zakątki świata — wizyty na lokalnych targach, sklepach z orientalnymi przyprawami, aż po delektowanie się zaskakującymi połączeniami smakowymi w restauracjach.

[Norinommo] Nie zapytam Cię o marzenia, bo jesteś przedsiębiorcą. Zapytam więc o cele. Masz jeszcze jakieś na ten/najbliższy rok, które czekają na realizację? Prywatne lub zawodowe :) 

Ciąg dalszy wywiadu: TUTAJ

Kategorie:
  • Wasze historie. Wywiady

Autor: Anna