Produktywność Krok po Kroku. 10 elementów, które codziennie wpływają na Twoje efekty. Część I

Co dwa tygodnie w poniedziałek znajdziesz na naszym blogu nową wskazówkę z cyklu PRODUKTYWNOŚĆ KROK PO KROKU, która pomoże Ci działać szybciej, sprawniej i produktywniej.

Dzisiaj krok 13.: 10 elementów, które codziennie wpływają na Twoje efekty. Część 1 z 2.


Co ma nasz stan emocjonalny, słowa, których używamy, czy to, co jemy, do produktywności? Otóż ma i to bardzo dużo! Zakładam, że skoro tu jesteś, to wiesz, czym jest produktywność i dlaczego szukasz sposobów na jej podniesienie. Jeśli nie, to na blogu znajdziesz wyjaśnienie — zobacz Krok 1.


Wszystko, co dzisiaj napiszę, a Ty przeczytasz czy usłyszysz w podcaście (już za kilka dni), to zarówno wnioski wyciągnięte na podstawie wyników badań naukowych licznych instytutów i uniwersytetów, jak i moje prywatne doświadczenie. Z pierwszymi czasami mogę się nie zgodzić. Więc daj mi do tego prawo. W końcu teksty tworzone, a nie bezmyślnie kopiowane, mają tę wadę (czy zaletę), że ich autor pisze, co ON na dany temat myśli lub jakie ma doświadczenie.
Kolejność czynników, na które zwracam uwagę, a które mają moim zdaniem ogromny wpływ na produktywność, jest całkowicie przypadkowa. Wszystkie są bardzo ważne, więc nie stawiaj wyżej postawy ciała niż odżywania i odwrotnie. Z racji ilość elementów omówię je możliwie dokładnie, ale jednak krótko, bo inaczej zamiast wpisu powstanie z materiału książka, a podcast będzie trwał 5 godzin. I nie znajdziesz tutaj 100% prawdy objawionej. Na pewno wiele z tych rzeczy już wiesz, ale weź pod uwagę, że nie wszyscy są już tacy mądrzy, jak Ty i też chcą się czegoś dowiedzieć. A może wiedzą, ale któreś ze zdań trafi do nich dzisiaj szczególnie mocno?

Czynniki, na które chcę zwrócić Twoją uwagę to:

  1. Stan emocjonalny i dialog wewnętrzny
  2. Postawa ciała
  3. Kręcenie sobie filmów w głowie
  4. Język, jakiego używamy
  5. Radzenie sobie ze stresem
  6. Odżywianie
  7. Środowisko
  8. Czas wolny, wypoczynek i sen
  9. Wdzięczność i śmiech
  10. Sport

Ten wpis jest bardzo długi, więc został podzielony na 3 części. Dwie kolejne ukażą się w kolejnych tygodniach. Dzisiaj piszę o punktach 1-4. To zaczynamy, bo jest tego sporo.



1. Stan emocjonalny i dialog wewnętrzny

    Czyli upraszczając, to, co odczuwasz i to, co sam do siebie mówisz, a raczej powtarzasz „w głowie” każdego dnia. I teraz szczerze, zwracasz w ogóle na to uwagę? Zwykle tego nie robimy, poza jednostkami świadomymi wpływu tego czynnika na ich życie. 

    Wszystko, co mówisz do siebie, ma wpływ na to, jak w rezultacie się czujesz (akcja i reakcja nie muszą być tutaj natychmiastowe, zwykle kumulują się, a efekty widzisz po jakimś czasie). I możesz w to wierzyć lub nie. Sprawdź.
    Jeśli myślisz dobre myśli, Twój dialog jest serdeczny, zwracasz się do siebie z szacunkiem, kochasz osobę, z którą spędzasz całe życie 24 godziny na dobę, jesteś dla siebie wyrozumiały w tym sensie, że widzisz swoje wady, pomyłki, niedoskonałości, ale szukasz metod na rozwiązanie „problemów”, które one wywołują, to ma to ogromny wpływ na Twój stan emocjonalny.
     

    Tak samo duży, tyle że negatywny wpływ będzie miało odwrotne postępowanie — gdy siedzisz i smęcisz , że jesteś do bani, głupi/a, nie taki, inni są lepsi, że znów zawaliłeś, że jesteś do niczego, że jak mogłeś tak zrobić itd. Jeśli mówisz do siebie źle, będziesz czuć się fatalnie, spadnie Twoja samoocena, pewność siebie, w końcu pewnie zaczniesz siebie nienawidzić, a w dalszej kolejności odbije się to w Twoim świecie zewnętrznym. Zaczniesz być wrogi do innych ludzi, podejrzliwy, sarkastyczny, a to z kolei znów wpłynie jeszcze gorzej na Twoje samopoczucie, bo czujesz w środku, że to jest złe. No i zgadnij, co otrzymasz od otoczenia, gdy będziesz się tak zachowywać. To takie koło. Co dajesz, to wraca. I może to brzmieć dla Ciebie sekciarsko, ale uwierz mi na słowo, tak się dzieje.

    W moim życiu było wiele takich sytuacji, w których świat próbował mi przekazać tę prawdę, ale jako że mam analityczny umysł, próbowałam w swojej głupocie na siłę zachować tzw. zdrowy rozsądek i wtedy dostawałam jeszcze mocniejszą lekcję. Aż nie zrozumiałam tej zależności. Rzeczy, które powtarzałam sobie jeszcze kilka lat temu miały negatywny wpływ na mój stan emocjonalny.
     

    No i jak to ma się do produktywności? Ma, bo będąc w złym stanie emocjonalnym, takim, który Cię nie uskrzydla, tylko spycha w czarną dziurę, gdy do tego dookoła widzisz, że świat Ci nie sprzyja (zgadnij, dlaczego!), zaczynasz podważać sens swoich działań, sens Twoich celów. Spada Twoja wewnętrzna motywacja, a jak nie widzisz sensu i źle się czujesz, to możesz sabotować swoje działania, bo jaki jest sens robienia czegoś, co sensu nie ma? Robisz wszystko wolniej, albo nie robisz, odkładasz na później i nie działasz efektywnie. To tak w dużym skrócie. Ze stanem emocjonalnym związany jest ściśle drugi czynnik na mojej liście, czyli postawa ciała.


    2. Postawa ciała

      To, w jaki sposób chodzisz, mówisz, siedzisz, stoisz ma o-grom-ny wpływ na to, jak się czujesz (patrz punkt 1.), co czujesz i jak działasz, a co z tym idzie, jakie masz efekty. I w zasadzie na tym stwierdzeniu mogłabym zakończyć, bo jest to fakt. Zostało to zbadane. O tym, jaki konkretna postawa ciała ma wpływ na to, jak będziesz się czuć, napisano liczne książki, więc tutaj nie pokażę Ci na obrazkach, co robić, a czego nie, bo nie mam takiej możliwości, ale zainteresuj się tematem.

      W skrócie działa to tak, że gdy przyjmujesz jakąś postawę ciała, np. garbisz się, to ma to natychmiastowy wpływ na Twój stan emocjonalny, czyli wywołuje np. wycofanie, niepewność, poczucie bycia na słabszej pozycji, niemocy. Z kolei te uczucia będą wpływać na to, jak będziesz chodził czy siedział, czyli czując się tak, będziesz się jeszcze bardziej garbił czy kulił, bo czujesz się słaby. A jak będziesz się kulił („zwijał w kulkę”, zwijał swoje ciało do środka), tym słabiej będziesz się czuł. To koło.

      Ale możesz przerwać ten proces. Zacznij po prostu skupiać się na tym, żeby się nie garbić, ale przyjmować zawsze pozycję wyprostowaną, nosić głowę wysoko (nie mam na myśli aroganckiego „zadzierania głowy”, ale postawę osoby, której pewność siebie wynika z głębi, tego, że jej działania i doświadczenia dają faktyczne podstawy, żeby mogła być pewna samej siebie w różnych sytuacjach).

      Więc następnym razem, gdy będziesz przed ważnym spotkaniem, nie siedź zgarbiony z założonymi nogami, tylko wstań, oprzyj ręce o biodra i przyjmij postawę zwycięzcy, a nie małego przestraszonego dziecka. Zwłaszcza jeśli jesteś kobietą. Zaufaj mi. To się może wydawać głupie, ale to działa.

      Jeśli masz trudną rozmowę, np. telefoniczną, załóż szpilki i najlepiej odbądź ją na stojąco. Dlatego, że postawa stojąca daje sygnał naszemu organizmowi, że będzie aktywność i działanie. Jesteśmy czujni i gotowi. Dzięki niej załatwiamy różne sprawy szybciej, niż siedząc i jesteśmy bardziej skupieni na działaniu. To m.in. dlatego ostatnio coraz więcej ludzi zaczyna się interesować tematem biurek, które umożliwiają pracę na stojąco. Stojąca postawa podnosi naszą produktywność. Szpilek mężczyznom nie polecam, ale nam kobietom dodają czasami pewności siebie, a w kontekście postawy ciała dodatkowo wymuszają one od nas prostowanie się.

      I wiem, że to nie dotyczy każdej kobiety, ale to taka podpowiedź. Nie chodzi o szpilki, tylko o postawę ciała. To jest najważniejsze. Niezależnie od tego, czy jesteś kobietą czy mężczyzną, znajdź to, co sprawia, że przyjmujesz otwartą postawę ciała i się nie kulisz. To tyle, w bardzo, bardzo dużym skrócie. Poszukaj książek na ten temat, jeśli chcesz go zgłębić.


      3. Kręcenie sobie filmów w głowie

        To jeden z moich ulubionych tematów, z którym męczyłam się przez znaczą część swojego życia.
        I czasami nadal jeszcze muszę się pilnować, ale dzięki dyscyplinie, większej uważności i przepracowaniu tego tematu, jest mi łatwiej. Kręcenie sobie filmów o tym, co ktoś niby sobie pomyślał, dlaczego tak pomyślał, albo co się stanie (zwykle są to tragedie albo dramaty, niektórzy są też mistrzami w kręceniu thrillerów). To wszystko (znów zwykle negatywne) jest tylko w naszej głowie. Większość tego nigdy się nie wydarzyła albo nie wydarzy. Tylko, że takie myśli nas paraliżują, a w łagodniejszych przypadkach sprawiają, że stajemy się mnie skuteczni, niż gdybyśmy przestali to robić. Nie możesz pracować efektywnie, być skuteczną osobą, jeśli Twoje myśli zaprzątają uprzedzenia, strach, wrogość i dramatyczne wizje przyszłości

        Motywują nas różne rzeczy. Czasami jest to obietnica przyjemność, a czasami strach. Jeśli na przykład boisz się niedostatku, to powtarzanie sobie, że nie masz powodów, żeby się tego bać, albo wmawianie sobie, że to złe uczucie i nie powinieneś tak się czuć, raczej nic tutaj nie zmieni. Tak czujesz i już. To może Cię motywować (albo, jeśli nie będziesz wystarczająco mocno zdeterminowany czy przerażony, może sprawić, że będziesz się bać, ale nic z tym nie zrobisz), ale obsesyjne myślenie o biedzie w każdej chwili Twojego — póki co w miarę dostatniego — życia nie przełoży się na Twoją produktywność. Bo taki lęk paraliżuje, odbiera ochotę do działania. Strach to uczucie jak wiele innych. Pytanie, co z nim zrobisz. Czy on Cię wzmacnia czy paraliżuje. I czy on pcha Cię do działania, czy do użalania się nad sobą i obgryzania paznokci. Na te pytania musisz odpowiedzieć sobie sam.

        Nie chodzi mi o strach typu „boję się, ale mimo to działam”, chodzi mi o kręcenie w filmów z dramatycznym zakończeniem. O tym, że nie dasz rady, że Ci się nie „uda”, że będą takie a takie problemy, i że w ogóle świat wybuchnie i wszyscy zginiemy. Mam też na myśli strach przed działaniem, bo przecież działając, możesz popełnić błąd. Jasne, że go popełnisz i im prędzej to zaakceptujesz, tym szybciej się uspokoisz i zaczniesz działać. Staramy się unikać błędów, ale nie zawsze to jest możliwe.

        Inną formą kręcenia filmów, która niesamowicie osłabia, jest zgadywanie, co ktoś myśli na jakiś temat, zwykle o Tobie albo o tym, co robisz. Wszyscy jesteśmy trochę narcystyczni, więc to interesuje nas najbardziej. Jak to odbiera energię do działania...

        Nie wymyślaj. Zwykle o Tobie mało kto myśli, a jak już, to pewnie sam porównuje siebie z Tobą, więc jakie ma to dla Ciebie znaczenie? Jeśli już musisz wiedzieć, to po prostu zapytaj tę osobę i przyjmij odpowiedź, albo nie bierz jej do siebie i zapomnij. Nie pytaj, jeśli nie chcesz znać odpowiedzi. I nie trać czasu na wymyślanie tego, co inni mają w głowie. I pamiętaj, że czasami lepiej nie być takim dociekliwym.


        4. Język, jakiego używamy, i na jaki pozwalamy w swoim otoczeniu

          Jak często używasz słów „udało mi się”, „spróbuję”, „nie nadaję się”, „to nie dla mnie”, „nie da się”, „to jest bez sensu”, „myślę” zamiast „wiem” itp.? Już od samego pisania tych wyrazów może zrobić się słabo. To takie samo uczucie, jak wejście do toalety, w której ktoś przed Tobą palił, jeśli jesteś osobą niepalącą. Kręci Ci się w głowie i robi Ci się niedobrze, prawda? I tak samo jest ze słowami, które słyszysz wokół siebie i które sam powtarzasz. 

          W chwili, gdy na stałe wyeliminujesz je ze swojego świata lub przynajmniej zaczniesz świadomie zwracać uwagę, ile tych osłabiających wyrażeń jest dokoła, zobaczysz, jak przeogromny wpływ takie słowa mają na ludzi, którzy ich używają, na ich działanie i sposób myślenia. 

          Słowa i zwroty, które nas umniejszają, odbierają naszą sprawczość, sugerują, że to nie my coś zrobiliśmy, ale „fuksem wyszło” bo jakieś nadzwyczajne moce miały dobry dzień i stwierdziły „dobra, damy temu frajerowi raz, czego chce, niech się ucieszy”. Naprawdę wierzysz, że to tak działa? Czy może jednak sam to zrobiłeś? 

          Jasne, nie twierdzę, że nie ma czegoś takiego, jak szczęście. Jak wypchną Cię z balkonu z 10. piętra i przeżyjesz, to będziesz mógł powiedzieć, że miałeś szczęście, chyba że nauczyłeś się wcześniej latać. Ale ze szczęściem jest podobno tak, że mają je Ci, którzy na nie nie liczą i o nie nie zabiegają. I coś w tym jest. Tak więc – jeśli jeszcze tego nie robisz – zwracaj od dzisiaj uwagę na to, co mówisz i jak mówisz. To bardzo pozytywnie wpłynie na Twoją skuteczność i produktywność. Pozytywne słowa dodają energii, pewności co do naszych działań, celów.

          Kolejne elementy już za 2 tygodnie

          Kategorie:
          • Produktywność Krok po Kroku

          Autor: Anna